W skrócie przebieg dzisiejszego dnia: nauka - przerwa: 3h rozrywka - nauka.
Staram się nadrobić stracone dni, ale nie mam pewności, czy mi się uda. Jestem już trochę zmęczona nauką na czas, a przede mną jeszcze, aż trzy egzaminy: prawo pracy w nd, prawo ochrony własności intelektualnej 04.02 i najgorsze prawo UE 12.02.
Odliczam dni do końca sesji, do Walentynek i urodzin pana M. tydzień po.
Dziś dokupiłam mu do prezentu urodzinowego dwa drobiazgi: urządzenie do masażu w kształcie biedronki i masło do ciała o zapachu czekolady. Jeszcze jakbym trafiła na świeczkę o zapachu czekolady byłby pełen luksus. Ostatnio gadaliśmy o masażu czekoladowym, ale kosztuje niestety 180 zł i raczej w najbliższym czasie żadne z nas z niego nie skorzysta, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebym w dniu jego urodzi zadbała o niego w miarę swoich możliwości i umiejętności. Myślę, że będzie porównywalnie miło. W końcu czymś mu się kiedyś musiałam przymilić haha....
Ale wracając jeszcze do zakupów chciałam się pochwalić, że jak zwykle po zakupach jestem szczęśliwsza. Dlaczego? Bo mam pełną lodówkę pyszności. Zaszalałam na maxa. Przy kasie mnie nieco zatkało. Ale i tak to jest to co tygryski lubią najbardziej. Oto lista moich dzisiejszych nabytków:
- jeden mały kokos świeży,
- świeża pigwa /pierwszy raz będę próbowała/
- kilka mandarynek
- cztery kiwi
- dwa pomidorki
- ogórek świeży
- kaszka Smakija mleczna light
- dwa serki homogenizowane owocowe 0%
- serek wiejski lekki
- jogurt grecki
- Santino czekoladowe 0%
- mozarella light (niby "tylko" 8,5% tłuszczu)
- ser żółty w plastrach Hohland Fit
- pieczywo Wassa błonnikowe (0,63 g błonnika w kromce)
- wafle ryżowe z polewą Cappucino /do kawki/
- płatki Sante Dark Chocolate
- moja ulubiona kawa Nescaffe Creme
- dwa mleka 1,5%
- zgrzewa wody Żywiec niegazowanej
- twarożek Alumette jogurtowy
Jestem z siebie bardzo zadowolona, że udało mi się zrobić takie dietetyczne zakupy. Na dział ze słodyczami nawet nie wchodziłam. Miałam jeszcze zamiar kupić ciasteczka LuGo, ale po pierwsze koszyk robił się coraz cięższy i przeczuwałam sumę do zapłaty, a po drugie jestem w czasie @, więc wolałam nie podchodzić zbyt blisko czekolady. Tak w razie czego.
Menu:
Śniadanie: kubek kakao odtłuszczonego + dwie kromki razowca z twarożkiem
Obiad: miseczka zupy krem z pomidorów + odrobina makaronu
Podwieczorek: lód z McDonaldsa (bez polewy i w kubeczku plastikowym)
Kolacja: serek wiejski lekki + pół łyżeczki miodu
A jeżeli chodzi o sport dzisiaj to grałam godzinę w kręgle. I w miarę możliwości starałam się wybierać cięższe kule, żeby więcej spalić :P