Dzień poniedziałkowy poprawnie, czyli nic złego i pechowego się nie wydarzyło a można by powiedzieć że wręcz odwrotnie, to był dobry dzień.
Wagowo też poprawny ale nie zapeszam. Dobrze, że mniej.
Dietowo zjadłam większe śniadanie ( kanapki z wędliną ), II śniadanie - pomidor, obiad ( 5 knedli z truskawkami ), kolacja sałatka z sałaty lodowej i wielkiego pomidora. Napojów nie podaję bo i tak codziennie pije dużo bo ja pijak jestem :)). Taka jak dzisiaj kolacja bardzo mi odpowiada. Same warzywka ale do oporu. Jestem pełna i to mi wystarczy.
Po pracy dalszy ciąg robót oczkowych. Najgorsze prace zakończone. Teraz będzie ozdabianie. Już kupiłam roślinki wodne różnorakie, w tym jedną lilię bo droga jak diabli, jakieś pływające, lobelię wodną ( nie wiedziałam że jest wodna ) i jeszcze jakieś. Robi się coraz ładniej. Mięśnie po wczorajszych wyczynach mnie bolą a najbardziej łydki i bicepsy. Kręgosłup chroniłam więc bólu dużego nie ma , taki zwyczajny. Wszelki ból przestaje być dotkliwy jak patrzę na postępy robót. Pomimo upalnego dnia już się nie negliżowałam bo ciałko trochę podgrzałam. Ale nie na tyle żeby skóra schodzić miała. Ja od razu opalam się na brązowo więc dzisiaj wyglądałam jakbym wróciła z ciepłych krajów :)). Na te intencję letnią ubrałam się w spódniczkę. Czyli lato rozpoczęłam bo tak to cały rok w spodniach chodzę. Ale nóżki opalone to można pokazać. No i jeszcze radośc taka, że pomimo wzrostu wagi ciuchy z ubiegłego roku są dobre i nie cisną :))).
Takie kwiatki kupiłam



