Ostatnio dodane zdjęcia

Ulubione

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Trochę zmęczona, lekko zagubiona dziewczyna "przy kości" :) START: 77 kg, CEL: 58 kg

frupka

kobieta, 20 lat, Bydgoszcz

167 cm, 74.90 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

14

17 maja 2012 , Komentarze (15)

Jest! Jest! Jest!  Witajcie Kochane .. Kolejny tydzień minął na Vitalii ja z bicza strzelił , a prawie kilogram mniej na wadze!  Cyferki na  mojej wyroczni dziś się wahały, chwila napięcia i bach.. 74,9 kg. Jestem bardzo zadowolona bo nie jadę na samych warzywach.. Jem to co zawsze tylko trochę mniej, dodałam do menu kilka warzyw, ale i zdarza mi się czasem zgrzeszyć. Ćwiczę regularnie co 2 dni: Mel B+ hula,  więc po prostu- siła tkwi w ruszaniu się. Wiem, że to dopiero początek mojej drogi pełnej wybojów i dołków, ale dzięki Wam jestem wręcz pewna, że się nie poddam i osiągnę swój cel  

Pozdrawiam cieplutko !!! 

Dodaj komentarz

11

14 maja 2012 , Komentarze (5)

Cześć Kruszynki  ja nie wiem jak tez czas może tak brutalnie uciekać między palcami... Jeszcze niedawno cieszyłam się, że weekend przede mną a ten już dawno się skończył i mamy nasz "długo wyczegiwany" poniedziałek.  Z jednej strony może to dobrze, bo nowy tydzień to nowe plany i możliwości, ale ja bym chciała żeby czas stanął w miejscu chociaż na jakiś tydzień, bo zaczynają się zaliczenia na studiach.. coś w rodzaju sesji przed sesja i mam już żwirek w gaciach na samą myśl. Nie mam zapału do nauki, wolę ćwiczyć i  czytać Vitalijkowe wpisy niż siedzieć przed notatkami !!!  Wiem, wiem- prokrastynacja mi się załącza  Za chwilkę skoczę na trening do mojej trenerki, później chwilę poczytam coś na zajęcia i niech skończy się ten dzień bo był pełny stresów i to rodzinnych i to " studyjnych". Niby zaczynają się juwenalia- święto studentów- a ja nawet nie mam ochoty się bawić, czuję się jak stara babcia wypluta i wymęczona przez życie.. Mam nadzieję, że jutro już humor mi się poprawi i wstanę prawą nogą.. Plusem jest chociaż to, że zaparłam się na dietę i choćby nie wiem co- NIE PODDAM SIĘ! Wasze paniętniczki, przemyślenia i komenatarze podnoszą mnie na duchu, dodają skrzydeł i serwują mocnego kopa. Dziękuję, że jesteście. Dzięki Wam czuję się, że jestem częścią dobrej, wspierającej się grupy   

Dodaj komentarz

9

12 maja 2012 , Komentarze (5)




JUPI! Koniec prac na ogrodzie! Skalniak zrobiony, trawka zasiana więc nie będzie trzeba już latać i wyrywać chwastów. Wczoraj było masakrycznie parno, duszno i gorąco.. Na szczęście przywędrowała burza i w końcu można odetchnąć pełną piersią  Aż człowiekowi więcej sił przybyło... Od samego rana wzięłam się za sprzątanie- ogarnęłam cały domek i zrobiłam obiadek.. teraz chwila na lekturę z Vitalii i na XFactor a później poćwiczę z moim hula i moją najlepszą trenerką Melka B. Ta kobieta ma tyle powera i pozytywnej energii, że ruch z nią to czyta przyjemność

A jakie są Wasze ulubione ćwiczenia? 
Dodaj komentarz

7

10 maja 2012 , Komentarze (5)

Heh... miałam opory żeby wdrożyć biegi w swój harmonogram dnia to biegi przyszły do mnie  Dziś na wfie babka tak nas pogoniła, że pod koniec myślałam już że płuca wypluje... ćwiczenia na ławeczkach, podskoki, przeciąganie, skłony, przysiady, trucht, bieg.. ach a wszystko to w 1 godz i w takiej duchocie, że praktycznie nie było czym oddychać  (chyba że spalinami z powietrza bo to centrum ).. Kto w ogóle wymyślił wf na studiach?! No dobra może trochę przesadzam, ale serio byłam tak zmęczona i mokra, że  nie mogłam portków kurka na dupsko wciągnąć  Może i miło by było się zmęczyć,ale gdy się jest wypoczętym, a nie jak my wciąż walczymy na ogrodzie i jeszcze czuje swoje przemeczone mięśnie... Mam nadzieję, że jutro jakoś się podniosę... Kolorowych snów 


Dodaj komentarz

5

7 maja 2012 , Komentarze (5)

Cześć i czołem dziś pogoda o niebo lepsza... wyszłam trochę polatać po ogrodzie z grabiami i przy okazji złapałam trochę słoneczka. Świetny to był widok jak ja latałam w koszulce na naramkach cała zgrzana a ludzie poopatulani w jesienne kurtki i szale  Kolejny dzień diety jak najbardziej na plus.. rano nie wytrzymałam i wskoczyłam na wagę a tam.. normalnie szok... 75,8  czyli wszystko idzie zgodnie z planem. Muszę się też pochwalić, że wczoraj odkurzyłam moje hula bula  pajączki dzielnie walczyły żebym nie niszczyła ich sieci, ale nie ma tak dobrze... wzięłam kapcia i było po bitwie  jak na początek zarzuciłam sobie spokojne tempo w rytm muzyczki przez 5 min. Na początek nie chcę przesadzać, żeby nie nabawić się dodatkowych kontuzji (te sprzed kilku dni w zupełności mi wystarcza). Co tydzień będę zwiększać czas o kolejne 5 min i może w końcu nauczę się kręcić w obydwie strony. 


TRZYMAJCIE SIĘ CIEPLUTKO!! 

Dodaj komentarz

4

6 maja 2012 , Komentarze (6)

Oj Dziewczyny nie wiem jak Was ale ta pogoda za oknem w ogóle mnie nie motywuje a wrecz przeciwnie... Dzień ogólnie minął leniwie... Oprócz wypadu do sklepu ogrodniczego nic innego nie robiłam prócz regenerowania sił na łóżku po wczorajszym zapierniczu z łopatą. Gdyby nie ta ostra praca na swiezym powietrzu, to w życiu bym nie powiedziała że aż tyle mięśni może człowieka boleć na raz  Ale się nie poddaję, skończyłam czytać Wasze pamiętnikowe wpisy i idę poćwiczyć chociaż parę minut... aa i o najważniejszym zapomniałam.. znalazłam w końcu chwilę na zrobienie pomiarów mojego "zgrabnego" ciałka, a to wyniki:

* szyja: 36.0 cm
* ręce: 30.5 cm
* biust: 95.0 cm
* pod biustem: 86.0 cm
* talia: 76.5 cm
* brzuch: 86.0 cm
* biodra: 106.5 cm
* prawe udo: 57.0 cm 
* lewe udo: 54.0 cm (!! niestety z nieznanej przyczyny... pomiary od zawsze są różne)
* prawa łydka: 42.0 cm
* lewa łydka: 40.0 cm

Szału nie ma, ale cóż... WALCZYMY, WALCZYMY i się nie poddajemy.. a dla mocniejszego zmotywowania wrzucam znalezione przeze mnie w necie zdjęcie tłuszczyka, który "siedzi" pod naszą skórą (według vitalijnych obliczeń stanowi on 31% mnie!!)...


 
CZY NAPRAWDĘ WARTO Z NIM ŻYĆ z powodu jednego ciasteczka?!
Jak to mówią: minuta w ustach, godzina w żołądku.. całe życie w biodrach!!

Dodaj komentarz

3

5 maja 2012 , Komentarze (5)

Boziu kochana... dziś padam normalnie z nóg... moi rodzice wpadli na genialny pomysł przebudowywania skalniaka i niestety właśnie od teraz zaczynamy prace nad nim plecy mnie tak bolą od machania łopatą, że o ćwiczeniach nawet nie mam siły myśleć.. Na szczęście dieta jak najbardziej na plus- nie obżeram się, nie jem słodyczy, ani innych świństw.

Od przyszlego tygodnia chciałabym zacząć powoli biegać, ale póki co się wstydzę  jak widzę biegaczy na ulicach to ani oni zasapani, ani spoceni, normalnie jakby ich ten sport nie kosztował żadnego wysiłku, a jak kiedyś poszłam to myślałam, że wypluje płuca.. byłam czerwona jak burak, a ciało miałam jak galareta  ehhh... JAK ONI TO ROBIĄ??



Dodaj komentarz

Poniżej krytyki.... czyli nowy, lepszy START

2 maja 2012 , Komentarze (2)

Ehh dziewczyny... od poniedziałku postanowiłam sobie, że czas wziąć się za siebie... bo zaczęło przerażać mnie to, że mam coraz większe problemy ze zmieszczeniem się w jeansy (ostatnio aż głupio było mi po wfie na siłę wciskać swoje grube uda w spodnie, i już tylko czekam aż przetrą się w szwach jak to bywa zazwyczaj) i moje letnie ciuchy kompletnie na mnie nie pasują   postanowiłam więc dziś odświeżyć garderobę i wybrałam się z mama na zakupy... to był dla mnie istny koszmar.. nie dość że w większości przymierzanych ubrań czułam się jak pasztet- bo powoli zaczynam wyrastać z ubrań z sieciówek-, to jeszcze każde lustro krzyczało do mnie "dość dziewczyno" i po godzinie łażenia od sklepu do sklepu miałam już dość... Czuję się ze sobą źle... Moja samoocena spadła poniżej zera... Patrząc obiektywnie: na zębach aparat, twarz i dekolt męczone przez trądzik, i kształty gruszki.. na górze masakra a na dole jeszcze gorzej.. Nic tylko się pochlastać  Tym "przyjemnym" akcentem zakończę kolejny nieprzyjemny etap i zakopie dołek, który sama sobie wykopałam, odkurzę sprzęty do ćwiczeń i płytę Melci, a już jutro ponownie przywitam "nową siebie". Czyli na miejsce, gotowa.. START!!!  
Trzymajcie kciuki   
Dodaj komentarz

Etapy spalania...

18 lutego 2012 , Komentarze (5)

Pierwsze dni odchudzania to głównie pozbywanie się wody z organizmu, dlatego efekty początkowe są zawsze większe na początku kuracji. Tłuszcz w większej ilości spalamy dopiero po 13-dniu odchudzania.


Rozkład spalania:
Etap 1: Przez pierwsze 3 dni diety tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu

Etap 2: Do 13 dnia diety tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu

Etap 3: Między 21 a 24 dniem diety tracimy 15% białka, 85% tłuszczu

Etap 4: Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu

Do zrzucenia wagi potrzeba więc dużo wytrwałości i konsekwencji.



Etap pierwszy
- szybki spadek masy ciała.

Początek odchudzania to jeden z najważniejszych momentów decydujących o powodzeniu naszej diety. Rozpoczynamy więc odchudzanie. Na początku jesteśmy pełne zapału! Nasza gotowość do poświęceń jest bardzo wysoka, cena nie gra roli, byle tylko móc cieszyć się upragnioną sylwetką... Zwykle już w pierwszym tygodniu diety możemy zauważyć jej pierwsze efekty. Tempo odchudzania oczywiście zależy od tego ile jadłyśmy wcześniej i jaką wartość energetyczną ma nasza obecna dieta.W sytuacji gdy zjadamy mniej niż w rzeczywistości potrzebujemy, nasz organizm dla zachowania równowagi najpierw zaczyna czerpać energię z glikogenu, który można nazwać rodzajem węglowodanowego magazynu. Wraz z jego spalaniem tracimy duże ilości wody. W praktyce na naszej wadze cyferki powoli się zmniejszają, motywacja do odchudzania zaczyna wzrastać, a my cały czas jesteśmy gotowe do dalszych wyrzeczeń 

Na początku chudniesz szybko, ponieważ w głównej mierze spalane są cukry zmagazynowane w mięśniach i wątrobie, a razem z nimi zapasy wody.

Etap drugi - chwilowe zatrzymanie wskazówki wagi

Po tym czasie waga chwilowo się zatrzymuje. Jest to naturalne zjawisko fizjologiczne i nie da się przeprowadzić skutecznego odchudzania bez tego etapu. Organizm się nawadnia i zaczyna się ?przestawiać? na pozbywanie się zapasów tłuszczu. Jeśli w tym momencie nie zakończysz stosowania diety zobaczysz, że niedługo osiągniesz swój wymarzony cel. W drugim etapie nasz organizm zaczyna wykorzystywać już tkankę tłuszczową, ale jednocześnie ulega nawodnieniu ? to dlatego właśnie nie widzimy efektów.
Na tym etapie wiele osób ma ochotę porzucić dietę uważając, że w ich przypadku nie jest po prostu skuteczna. A po prostu potrzebna jest tu znajomość całego procesu, który zachodzi w Twoim organizmie.

Etap trzeci - ponownie chudniesz!

Po etapie chwilowego zatrzymania masy ciała, przychodzą do ciebie cudowne dni. Energia potrzebna do potrzeb organizmu czerpana jest z tkanki tłuszczowej. Ponownie twoja masa ciała ulega zmniejszeniu, a Ty znów zaczynasz widzieć rezultaty Twoich wysiłków. Wydaje się, że będzie tak już zawsze, gdy nagle...Waga znów nie spada...Twój organizm potrzebuje trochę czasu by przyzwyczaić się do nowej sytuacji.

Etap czwarty - waga znów nie spada

Nasz organizm potrzebuje trochę czasu by przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Tempo przemiany materii zaczyna się zmniejszać, nie potrzebujemy już tak dużych ilości energii, więc masa ciała zatrzymuje się. To moment, w którym wiele z nas się załamuje i ostatecznie zrywa z dietą. Mimo, że nie jest to łatwe trzeba w tym momencie zacisnąć zęby i dalej trwać w swoich postanowieniach. Na szczęście etap ten nie trwa wiecznie.

Etap piaty -ponownie chudniemy

Jeśli cały czas jesteśmy na diecie, nasz organizm zaczyna czerpać z magazynów tkanki tłuszczowej i waga znów się obniża! Jesteśmy już bardzo bliskie osiągnięcia swojej oczekiwanej masy ciała. Długość odchudzania zależy już teraz od tego jak dużo masz do zrzucenia. Sukces czai się już tuż za rogiem!


* artykuł z internetu

Dodaj komentarz

Czy wiesz, że???... GLUTAMINIAN

21 września 2011 , Komentarze (2)

"Dlaczego wzmacniacz smaku dziesiątkuje komórki mózgowe?


Właściwie powinniśmy mu ufać- w końcu kwas glutaminowy jest jedym z neuroprzekaźników w mózgu. Przedawkowanie jego pochodnej, glutaminianu sodu, może jednak prowadzić do obumierania komórek nerwowych. Ponieważ rocznie do artykułów spożywczych dodaje się ok 1,5 mln ton tego wzmacniacza smaku, przed nadmiarem glutaminianów nie uciekniemy (działają także pod pseudonimami: od E621 do E625, ekstrakt drożdżowy, autolizowane drożdże, hydrolizowane białka roślinne itd.). Neurolog J. Olney stwierdził, że glutaminian sodu zniszczył u myszy doświadczalnych tyle komórek nerwowych, że doprowadziło to do podziurawienia pewnych obszarów ich mózgów. Substancja ta może sprzyjać powstawaniu takich schorzeń, jak choroby Alzheimera i Parkinsona oraz stwardnienie rozsiane. Kolejne badania wskazały, że glutminian sodu zajmuje się "przemytem": bakterie takie jak listeria, przyłączywszy się do glutaminianu, mogą bez przeszkód pokonać barierę kwasu żołądkowego i wywołać w jelitach zatrucie pokarmowe...."


Skąd przybieranie na wadze?!
Przez mózg przepływa 20% krwi krążącej w naszym ciele. Naczynia krwionośne są tu zbudowane tak, aby ograniczyć wchłanianie obcych substancji. Naczynia krwionośne w mózgu zbudowane są w ten sposób, aby stanowić barierę dla wielu toksycznych substancji, dzięki gęsto ułożonym na ich ścianach komórkach śródbłonka. Ta bariera krew- mózg chroni nasz organ myślenia przed obcymi substancjami. Jedynie w podwzgórzu- obszarze mózgu, w którym znajduje się ośrodek GŁODU i SYTOŚCI- jest ona przepuszczalna. Glutaminian sodu oszukuje ośrodek sytości. Sktutek? Przybieranie na wadze!"*


* fragment artukułu "Zorganizowana przestępczość w moim ciele", [w:] "Świat wiedzy"

Dodaj komentarz