Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Pomyślałam sobie, że jak dalej będę tyć w tym tempie, to jak będę mieć 35 lat będę ważyć powyżej 70 kg. A tego nie chcę, bo już całkowicie stracę do siebie szacunek. Chcę przestać wciąż myśleć o jedzeniu, jest tyle innych ciekawszych rzeczy... Lubię pływać, jeździć na rowerze, ale teraz zupełnie nie mam na to czasu. Siedzę całe dnie w domu z moją 1,5 roczną córką, gotuję jej obiady, bawię się z nią, a dla siebie mam czas dopiero jak ona pójdzie spać. Tak monotonia nie zachęca do odchudzania, ale jeśli nie teraz to kiedy? Lata lecą, a ja nie chcę ich zmarnować na kwękaniu nad swoim wyglądem, unikaniu wyjść gdziekolwiek (bo grubo wyglądam), nie mieć przyjemności z kupowania ubrań (bo w każdym wyglądam okropnie). Żeby kobieta nie lubiła robić zakupów! Koszmar!! Najwyższy czas z tym skończyć!!!

Słowa kluczowe

ewel77

kobieta, 31 lat,

160 cm, 60.80 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

diety na razie nie będzie:)

22 stycznia 2012 , Komentarze (7)

co najmniej przez najbliższe 9 miesięcy:) Wam natomiast życzę sukcesów i wytrwałości:)
Dodaj komentarz

brak prądu/rogale

11 stycznia 2012 , Komentarze (4)

Ruch wtorek: rowerek 26km, przysiady 50, lekkie ćwiczenia 10min, a6w/29
Ruch środa: a6w.30, 50 przysiadów.
Ruch czwartek: 26 km rowerek, przysiady 50, ćwiczenia 10min, a6w/31
Ruch piątek: 26km rowerek, przysiady 50, ćwiczenia 10 min, a6w/32
Sobota: godzina intensywnego sprzątania, a6w/33
Niedziela: spacer/marsz 30min, a6w/34

Z jedzeniem tak sobie. Dzisiaj jak wróciłam z zakupów, ktore robię tylko raz w tygodniu, więc trochę mi to zajęło, okazało się, że nie ma prądu. Gotuję na kuchence elektrycznej, więc obiad poszedł się... Włączyli za poźno, więc dzisiejsze moje jedzenie było po prostu do kitu.
Śniadanie: 3 kanapki z masłem i paprykarzem
2 śniadanie: pół gruszki, pół banana, kawałeczek kabanosa
obiad: rogal z serkiem topionym, pół rogala z serkiem, jeden kabanos (ok.50g)
kolacja: duże danio
Teraz: 5 paluszków, 5 oliwek, jeden cukierek

Najbardziej to mnie przerażają te rogale. Chociaż z drugiej strony ostatnio takie coś jadłam chyba ze dwa lata temu. A te były pyszne, takie jak kupowała mi babcia, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Warto było je zjeść:)
Jeszcze jeden plus: w lodówce czeka już na jutro na obiad pierś, którą miałam zjeść dzisiaj, no ale nie zjadlam.
Dodaj komentarz

czekam na @

9 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Śniadanie: 2 parówki, niecała mała bułka pszenna, keczup
2 śniadanie: poł kubeczka jogurtu naturalnego, plaster białego sera
obiad: talerz zupy pomidorowej tylko na warzywach z niewielką ilością śmietany z dwoma łyżkami makaronu. Pół opakowania warzyw ma patelnię (opakowanie duże rodzinne), kilka frytek
klacja: 3 łyżki salatki jarzynowej bez ziemniaków, mała kromka żytniego chleba, poł małej grahamki z masłem, kilka flipsów
Teraz: 6 kostek czekolady milki z orzechami i bakaliami

Ruch: 25km rowerekim, 50 przysiadów, 110 min. rozciągania.

Nie chce mi się drugi raz pisać, bo poprzedni wpis mi zniknął:/
Jedno tylko czekam na @ a pms pelną gębą, stąd też brak a6w. Czuję się jak ścierka po wczorajszym basenie ze wzdętym brzuchem i obolałymi  piersiami.
Mimo wszystko życzę Wam wytrwałości:)
Dodaj komentarz

nieładnie dzisiaj

7 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Trochę mnie nie było, goście jeszcze mi się zwalili na głowę, wczoraj i dziś i już wieczorami nie miałam na nic siły:(
Niestety nie pamiętam, co dokładnie jadłam, ale oczywiście starałam się grzecznie. Najgorzej było wczoraj, głownie przez %, bo wypiłam 4 kieliszki martini i poł piwa. Od września staram się nie pić alkoholu, no ale sylwester i wczorajsze święto jakoś tak ciężko było.
Dzisiaj pamiętam, co zjadłam, ale było brzydko:/
 Śniadanie: (w porze śniadanie miałam gościa niezapowiedzianego i nie wiem nawet dobrze co jadłam) chyba 1 pierniczek, jedna grzanka z serem z opiekacza i chyba 3 małe kromki chleba pszennego z masłem i chudą wędliną
Obiad: ryba po grecku i jeden ziemniak
Przekąska: lód z MC z polewą truskawkową, prawie cały cheeseburger, kilka frytek
Kolacja: jabłko i 2 garści flipsów

Nie ma się z czego cieszyć, ale tyle chociaż, że takie żarcie zdarza mi się już tylko kilka razy do roku:)

Na wadze jest 100g mniej, dobre i tyle.

Ruch: przedwczoraj: rower 25 km, przysiady 50, rozciąganie i lekkie ćwiczenia 10min, odkurzanie dywanów 20min, a6w/26

Wczoraj: rowerek 26km, przysiady 50, rozciąganie 10min,

Dzisiaj a6w/27

Byleby się tylko nie zniechęcać

Dodaj komentarz

...

3 stycznia 2012 , Komentarze (2)

śniadanie: duży jogurt 7zbóż ze słonecznikiem i ziarnami dyni dla facetow, mała kromka pszennego chleba z masłem i dżemem malinowym
2 śniadanie: 2 kromki razowca z masłem i wędliną
obiad: dwa talerze chudego krupniku
kolacja: sałatka z cebuli czerwonej, papryki, ogórka, kukurydzy i fety z sosem tysiąca wysp, kromka razowca z serem białym
Gdzieś tam 2x ugryzłam kabanosa i zjadłam cukierka czekoladowego

Ruch:

rowerek - 25km
przysiady 50 - 1km
ćwiczenia rozciągające 10 min - 2km
spacer(marsz) 20 min. - 2km
a6w 24 - 4km

razem: 34 km
Dodaj komentarz

zaczynam objeżdżanie Europy:)

2 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Zniknął mi poprzedni wpis, jakieś problemy z vitalią i nie chce mi się drugi raz pisać:(
Co najważniejsze posylwestrowo, ponoworocznie i poalkoholowo, więc na wadze więcej niż po świętach. Tak jest co roku, choć wcale dużo nie wypiłam. Zresztą co było minęło, zabawa była przednie, więc nie ma co psioczyć tylko d... zaciskać.
I tak z jedzeniem dzisiaj nieładnie, bo dojadałam resztki, ale aktywność już była:
Moja podróż po Europie zaczęta:

25km rowerem
a6w/23 - 4km
50 przysiadów 1km
inne 10min lekkie rozciąganie głównie - 2km

razem: 32km!!

Zachęcam do ruszenia tyleczków, bo wiosna niedaleko, a jakoś wyglądać trzeba:)
Dodaj komentarz

Nie ma już śladu po świętach:)))

29 grudnia 2011 , Komentarze (5)

a do tego jest nawet spadek!! Co prawda niewiele, bo dziś waga pokazała 60,6, ale tyle nie ważyłam nawet przed świętami. Ucieszyło mnie to. Chyba wiem od czego, wczoraj ugotowałam sobie krupnik na piersi z kurczaka i zjadłam go na obiad  i na kolację. Był bardzo sycący. Chyba sobie niedługo znów zaserwuję.
Dzisiaj natomiast zjadłam:
śniadanie: musli tropikalne z biedronki i kubeczek jogurtu naturalnego, kawałek jeszcze poświątecznego orzechowca (ostatni!!)
2 śniadanie: aktimel
obiad: pieczona pałka z kurczaka, 8 kopytek, surówka z jabłka, pora i marchewki,
kolacja: danio truskawkowe (to większe) kromkę razowca z odrobiną smalcu i musztardy, kromka razowca z masłem i szynką, kawałek niedojedzonej grzanki z serem,
kostka czekolady

Ruch: rower 30 min i 24 km, przysiady i rozciąganie ok. 10min, a6w 21.
Dodaj komentarz

tylko 300g więcej

27 grudnia 2011 , Komentarze (1)

po świątecznym obżarstwie, to znak że się ustabilizowało. 2 lata temu było 3kg więcej, rok temu chyba koło 2 a w tym roku sukces pełną gębą!!
Dzisiaj jedzenie poświąteczne jeszcze na śniadanie ciasto i szynka, na obiad śledzie, a na kolację kotlet, te kilka dni jeszcze takie będą, ale od nowego roku ściskam się już totalnie.
30 minut roweru i 24 km, przysiady i rozciąganie 10 minut
a6w dzień19
Zmieniłam swoje zdjęcie, żeby już nie patrzeć na ten tłuszcz i wkleiłam swoje nogi - jedyna część ciała najbardziej oporna  na tycie i tym samym na chudnięcie, z której najbardziej jestem zadowolona, choć może nie są takie wymarzone, ale i tak się z nich cieszę:)
Dodaj komentarz

Witam, po długiej nieobecności

26 grudnia 2011 , Komentarze (1)

właściwie nieobecności tylko pamiętnikowej, bo na vitalii to bywam i patrzę, co się tutaj dzieje:) Te kilka miesięcy przerwy były mi potrzebne, żeby doprowadzić do porządku moją wagę. Teraz waga stoi i nic praktycznie nie tyję, jeśli już to są to wahania do 1 kg, a jem dość dużo, tzn. tyle że nie dokucza mi głod i nie myślę wciąż obsesyjnie o jedzeniu. Mam nadzieję, że te czasy już minęły, gdy jadłam po 1500kcal i tyłam. A teraz zdarza mi się i pizzę zjeść i boczek, i czekoladkę i wciąż stoi:)) Jedyny minus to że nie chudnę, no ale tak mialo być. Dzisiaj rano po dwóch danich świąt tylko 300g więcej, a jadłam dużo. 4x w tygodniu rowerek po 30 min, trochę rozciągania, przysiadów, będzie ze 40 minut razem, do tego codziennie a6w. Powoli zaczynam dietę, co prawda jeszcze sylwester, ale powoli zaczynam. I mam nadzieję, że w końcu zobaczę jakiś ubytek. Zważę się w środę lub czawrtek, żeby po tych świętach wynik się unormował. I w drogę:)
Dodaj komentarz

mało

7 sierpnia 2011 , Komentarze (1)

Tak krótko tylko że żyję i jestem. Dieta jest, ale weekendy są makabryczne i chyba tak będzie do końca wakacji. Aż mnie głowa boli ile to człowiek ma rodziny i znajomych, bo wiecznie gdzieś jest sie przyjmowanym, albo trzeba przyjmować. Pół biedy jeśli jest to tylko niedziela, ale kiedy zaczyna się od piatku lub czwartku i jeszcze %... Z tego powody spadek jest, ale niewielki. Ale szóstki z przody póki co już nie widuję. Ale mało, bo tylko kg w 2 tygodnie.
Dodaj komentarz