


hello dolls! Nie było mnie tu troche :). Ale dieta byla! Nie no dobra nie bylo :( Znaczy sie nie przytyłam! Nawet schudlam 0.5 kg, ale w ogole nie cwiczyłam bo mnie noga dalej boli :(. Jedyna co stosowalam przez ost. 2 tygodnie to regularne posiłki! co 3-4 h. Potrzebowalam jakiej przerwy od tego, ale ciesze sie, ze waga nie wzrosla. w dodatku chora jestem cały tydzien mam zapalenie zatok .Od Poniedziałku nowa mobilizacja!
1. Jem regularnie co 3-4 h, male posiłki
2.Jem 1400 kcal
3. Wczesniej planuje kolacja( bo to zazwyczaj wyglada tak, ze niby jest mała, ale jednak nie do konca przemyslana i wychodzi sporo kcal
4.Więcej pije wody!
5.Zaczynam cwiczyc! W tym tygodniu trzaskam brzuchy 300 w poniedziałek i co 20 dokładam na kazdy nastepny dzien, a jak juz mnie noga nie bedzie bolała to od nastepnego tygodnia uderzam na siłke!
6. Peeling całego ciała wt,czw,piatek + masaże brzusia
To by było na tyle dzis rano waga pokazała 70 kg rowno, cos nie moge dojsc do tego 69 *.* W przyszła niedziele nie ma bata! bedzie 69 i nowe cele sasasa...
ohh ja naiwna! Wstałam dzis rano robie sobie owsianke a tu takie pyszne babeczki z budyniem sie patrzą na mnie :( GRZECH było nie zjesc jednej :) nalezało mi sie! Nie załuje w ogole! A ciesze sie bo kiedys zjadłabym z 4 takie a dzis jedna i to jeszcze tak sie zasłodziłam ze łoooo.Swoją drogą zastanawiam sie z kas sie one wziely!? Mamo ?
śniadanie: nieszczesna babeczka, woasnka tradycyjnie
2 śniadanie: kromka razowca z masłem orzechowym, kawa
obiad: 1/2 woreczka ryzu, piers kurczaka w ziołach, sałatka
kolacja: krazek ryzowy z humusem, warzywa
+byłam wczorej na siłowni i przetrenowałam miesien czworogłowy uda, :( oszczedzam sie z nadzieja , ze we wtorek pocine sobie na biezni nooo...
zwazyłam sie tez i waga nie była łaskawa, na 69 nie mam co liczyc, ale casem trzeba i tak!

Jeszcze tak nie dawno pisałam, ze mamy wtorek i juz z gorki a tu piątek! Lece na siłke zaraz :D . Dietetyk dał mi diete 1200 kcal (uwzgledniajac , ze na 1350 nie chudłam *..*)
Będę sie do niej stosowac, sporo fajnych przepisow, acz kolwiek sprobuje pociagnac 1300 jeszcze troche :) Cisne dzis ostro na biezni zeby w niedziele rano zobaczyc 69.9
śniadanie: owsianka jak zawsze
2 śniadanie: krazek ryzowy w polewie jogurtowej, 2 szprotki wędzone, krazek ryzowy suchy, mała kromka chleba zytniego z maslem orzechowym, kawa bez cukru
obiad:150g piersi z kurczaka w ziołach na łyżce oliwy, poł woreczka brazowego ryzu, surowka z kasputy i marchewki
kolacja: 2 wafle ryzowe, jakies warzywa
jak wroce poczytam wsze pamietniki, promisses <3
alohaaaaaa! Minal juz wtorek , czyli juz do weekendu coraz blizej, najgorsze za nami i bedzie z górki hehe. Wreszcie byłam dzis na siłce. Zapomniałam jakie to uczucie.
55 minut na bieżni-430 kcal-8km/h huhuhu. Pobiłam swój rekord :D .
Dieta idzie super. tak mysle. W czwartek do dietetyka! Napisze w niedziele, mam nadzieje, ze ohoczo zawitam swoj wpis 69,9 kg :D
śniadanie: 180 ml mleka ryzowego+50g płatków owainych+2 daktyle suszone+łyżka otrąb granulowanych
2 śniadanie: spora kisc winogron....2 wasy+masło orzechowe+200 ml mleka sojowego o samku waniliowym
obiad: poł woreczka kaszy gryczanej niepalonej, fasola adzuki, brokuły,fasolka szparagowa
kolacja:łosos zapiekany bez oliwy, surowka z marchewki i kapusty.
uff..
Wczoraj jednak na silce nie byłam bo pojechałam z mama na zakupy-jedzeniowe :)
Uhh zapas na cały tydzien zrobiony. Ten tydzien był kiepski pod wzgledem cwiczen. Za to dieta wzorowo. Czyli w przyszłym tygodniu musze nadrobic cw! Koniecznie. Planuje zaliczyc siłke 4 x w tyg. I zeby nie wiem jak mi sie nie chciało, zrobie to!
Dodatkowo zaczełam pic pokrzywe (dobra!) ponoc super odtruwa organizm z toksyn i działa na włosy!
śniadanie:180 ml mleka ryżowego+50g owsianyc+15g otrąb granulowanych o smaku żurawiny+ 20 g orzechów
2 śniadanie: kromka chleba z małem orzechowym, kisc winogron, suszone morele
obiad-kurczak, ryz, warzywa
kolacja: chleb kromka, warzywaaa
Niby weekend a ja mam całe mnostwo nauki :( . Ale dosc marudzenia, trzeba spiac poslady. Napisze w niedziele jak wazenie ;p .A teraz ide na siłke trzasnąc jakies 500 kcal na bieżni. a co?!
śniadanie:50g owsianych+160 ml mleka ryżowego+30g orzechow
2 śniadanie:2 kromki chleba bezgluten+ łyżeczka masła orzechowego
obiad: poł woreczka ryzu, kurczak bez zadnego przyprawiania, warzywa, 1/2 nalesnika z farszem mięsnym (upsss... ale stwierdziłam, ze jak nie sprobuje to za kilka godzin zjem całą blache ich ;p )
kolacja: kromka bezglutenu, warzywa
hello dolls!
Jak obiecalam to zdjae relacje. Ogólnie pani baaardzo miło i iwidac, ze zna sie na rzeczy. Najpierw mnie zwazyła zapytała czy sie kiedys odchudzałam, wyliczyła jakies rzeczy. Dalej zapytała co przykladowo jem i w jakich godzinach. I tu szok. Zaczełam jej podawac dokladne co do grama ilosci kazdego produktu w idealnych odstepach. Babeczka lekko sie zdumiała. Powiedziała, ze jadłospis mam idealny! Tylko musze do suszonych owocow pic wode. Tyle. Jednak to nie byl koniec. Powiedziałam, ze ja tak jem codziennie. Dzien w dzien to samo. Tu już chyba mnie miała. Powiedziała, ze najważniejsze w dicie to: RÓŻNORODNOŚC. a u mie tego nie ma. Niestety w zwiazku z moją alergią ma niewielkie pole do popisu. Ale ide za tydzien odebrac jadłospis. Oczywoscoe dostałam mnostwo kolorowych karteczek z produkatami wskazanymi, okazjonalnie i zabronione i takie ogolne rzeczy.
Gdybym trafiła do tej pani 4 lata temu jak zaczełam sie odchudzac mialabym spokojnie te swoje 55 kg. Bez stracenia tylu lat.
śniadanie: 170 ml mleka ryżowego+50g płatków owsianych+30g orzechów
2 śniadanie:200 ml kefiru z łyżeczką miodu i 2 łyżki musli + kwawa
obiad: kurczak, warzywwa, kasza, bez sosou z przyprawami
kolacja: kromka chleba bezgluten, warzywa,
*Moja siostra też kilka lat temu była u dietetyka i babka była okropna. Jeśli ktoś chciałby namiary na tą panią to na priv moge przeslac.
heloł ! Jutro wizyta u dietetyka , z jednej strony nie moge sie doczekac, na mysl o tym, ze wreszcie jakis profesjonalista mi powie co i jak. Ciesze sie, ze moze wytknie mi błędy, ułozy jadłospis i wszystko bedzie ok! Wiecie, ze zostało 15 tygodni do początku czerwca?
Akurat tyle ile musze zrzucic kg. Wczoraj będąc na siłowni dałam z siebie wszystko na bieżni. Najpierw 5 minut maeszu, później 5 minut bardzo szybkiego marszu, później 30 minut biegu 8 km/h (wiem,ze dla niektorych to wolno, ale dla mnie wyzwanie :D ) później znowu szybki marsz i wolny. Razem 350 kcal. uff. Oczywiscie siła też była :)
Dziś miałam wolne (no dobra nie miałam, ale zaspałam ;p ) skłonilo mnie to do pewnych przemyslen. Nie pamiętam uczucia, kiedy wstajesz rano i cieszysz sie z nowego dnia. Serio. Ja tylko od 5 lat wstaje i patrze w lusto. Ubyło-przybyło-dalej tak samo? Zmarnowałam tyle lat życia na odchudzanie. Aż serce mnie zabolało jak to wszystki przemyslałam. Celowo odsuwałam od siebie ludzi. Zastanawiał sie jak chłopakom może podobac sie ktos taki? Myliłam sie. W gimnazjum ważyłam 56 kg przy wzroscie 160 cm. Nie byłam gruba. Ale tak sie czułam. Otaczana wychudzonymi koleżankami. Czas sie z tego podniesc. Dziś dzień Walentynek (po raz kolejny, spędzam go sama, na własne życzenie) . Kochajcie sie.
śniadanie: 170 ml mleka 1,5 %, 50g owsianych, orzechy 30g
2 śniadanie: malutka galaretka, melon 100g
w między czasie : kawa z melkiem bez cukru
obiad: kurczak, ryż brązowy, warzywa, wszystko ugotowane na łyżce oleju.
kolacja: wafel ryżowy z kozim serem, warzywa, duuuzo warzyw.