aneeeczkaaa

kobieta, 18 lat,

154 cm, 56.00 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: 48kg!

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

co się dzieje?

12 maja 2012 , Komentarze (5)

zaraz wszystkich pozabijam, nie jest mi z tym dobrze, zajadam to że jest mi z tym źle, jest mi jeszcze gorzej. 
Dodaj komentarz

stay strong

11 maja 2012 , Komentarze (3)



stay strong. to, że masz ochotę wszystkich dookoła pozabijać wcale nie uprawnia Cię do jedzenia za nich wszystkich. 
Dodaj komentarz

true story,bro

9 maja 2012 , Komentarze (5)

Dodaj komentarz

wtorek,

8 maja 2012 , Komentarze (2)

wczoraj byłam na siebie zła, bo wieczorem wypiłam pół żurawinowego reddsa (nie mówcie mi proszę ile to ma kalorii), ale jak zobaczyłam mój brzuch PO (wyglądałam mniej więcej jak w 20 miesiącu ciąży) to się przeraziłam xD a piwo zagryzłam przecudnym owsianko-plackiem z tego bloga    naszej koleżanki - vitalijki:D naprawdę polecam, zakochałam się od pierwszego wejrzenia (w blogu, nie koleżance xD). oczywiście wrzuciłam do środka rzeczy, które miałam pod ręką ;) i tyle przypraw, że smakuje trochę jak piernik. ale ja lubię pierniki xD wzięłam dziś sporą porcję na śniadanie do szkoły (oczywiście nie zdążyłam w domu, pff, przecież ja miałam nawet stepperować rano! a wstałam na 20 minut przed planowanym-koniecznym wyjściem xD) i to był strzał w dziesiątkę. Kumpele zjadły połowę:D ale ja nie głodowałam, bo miałam przy sobie kefir (0%, jovi to firma, która mnie strasznie wspiera w odchudzaniu). haha, wyszła mała dygresja i przez to nie będzie chronologicznie. bo cały wstęp o wczorajszym wieczorze było po to, żeby powiedzieć Wam ->

dzisiaj rano stanąwszy na wagę trochę się zdziwiłam - zobaczyłam wskazóweczkę między 55 a 54 ;) pewnie gdybym nie piła tego piwa byłaby już 54, ale mówi się trudno;) 



buziaki:) będzie edit;p




jest edit, ale nie jedzeniowy ! Boże, jaka jestem głupia! chyba właśnie wydałam 400zł, których praktycznie nie mam. 
Dodaj komentarz

wtorek,

8 maja 2012 , Skomentuj

wczoraj byłam na siebie zła, bo wieczorem wypiłam pół żurawinowego reddsa (nie mówcie mi proszę ile to ma kalorii), ale jak zobaczyłam mój brzuch PO (wyglądałam mniej więcej jak w 20 miesiącu ciąży) to się przeraziłam xD a piwo zagryzłam przecudnym owsianko-plackiem z tego bloga    naszej koleżanki - vitalijki:D naprawdę polecam, zakochałam się od pierwszego wejrzenia (w blogu, nie koleżance xD). oczywiście wrzuciłam do środka rzeczy, które miałam pod ręką ;) i tyle przypraw, że smakuje trochę jak piernik. ale ja lubię pierniki xD wzięłam dziś sporą porcję na śniadanie do szkoły (oczywiście nie zdążyłam w domu, pff, przecież ja miałam nawet stepperować rano! a wstałam na 20 minut przed planowanym-koniecznym wyjściem xD) i to był strzał w dziesiątkę. Kumpele zjadły połowę:D ale ja nie głodowałam, bo miałam przy sobie kefir (0%, jovi to firma, która mnie strasznie wspiera w odchudzaniu). haha, wyszła mała dygresja i przez to nie będzie chronologicznie. bo cały wstęp o wczorajszym wieczorze było po to, żeby powiedzieć Wam ->

dzisiaj rano stanąwszy na wagę trochę się zdziwiłam - zobaczyłam wskazóweczkę między 55 a 54 ;) pewnie gdybym nie piła tego piwa byłaby już 54, ale mówi się trudno;) 



buziaki:) będzie edit;p
Dodaj komentarz

.

7 maja 2012 , Komentarze (1)



jestem na siebie zła. 

i odebrałam dowód. czuję się staro. 
Dodaj komentarz

rozterki

7 maja 2012 , Komentarze (3)

eech.... nie wiem czy to że wybrałam sobie taką drogę odchudzania... ja wiem, warzywa są super, ale.... kurczę! jest tyle cudownych węglowodanowych przepisów dietetycznych, że o ja.....chyba będę jadła same śniadania xDDDDD albo o!!! ponakręcam się na jakieś żarełko ze stron wegańskich:D
Dodaj komentarz

niedziela, urodziny trzmiela

6 maja 2012 , Komentarze (6)

dzisiaj będzie dietowy test - wstałam wcześnie, będę głodna. trzymać kciuki żebym nie poszalała;)))

waga: 55kg (i ani drgnęła wskazówka w kierunku 56;PP)

xoxo, będę edytować,
Aneczka


edit1:
dziś na śniadanie zjadłam tyle kalorii ile przez pół wczorajszego dnia:
owsianka + banan (specjalistko od mojej diety, czy można rano do owsianki wrzucić banana??:P) co daje razem 290 kcal. myślę że w miarę rozsądnie;) a dzisiaj muszę przeżyć cały dzień z moim bojfrendem i nie zdradzić się mu, żem na diecie ;D taka cwana jestem;D niech on tam sobie gada, że przebiegł 30 km i że on od wczoraj to już tak zawsze będzie i, że wygra. guzik prawda! ja wygram:D:D a jemu urosną mięśnie  aaa, no i zaszła zmiana 7 kg a nie 6 chudniemy:))) 



edit2:
II śniadanie: banan + kiwi = 159 kcal
obiad: (nie jestem z siebie dumna) kęs kotleta schabowego, 2 udukane ziemniaki, sałata z rzodkiewką i jogurtem naturalnym, 2 szklanki coli bez cukru = 211,5 kcal
podwieczorek: kieliszek likieru toffee = 93 kcal
kolacja: 2 szklanki coli bez cukru, pół kotleta schabowego (smażony,ale wyciśnięty z tłuszczu:P) = 151kcal


razem: 905. pasuje dziewczęta?:D od jutra pewnie będzie jeszcze więcej, bo podwieczorek zamienię na 'lunch'. inaczej nie będę tego mogła rozplanować szkolnie;) no i za pewne ten lunch będzie jabłkiem z marchewką, albo muszę jeszcze coś obmyślić:) 
oczywiście nie jestem dumna z tego likieru i z coli. mam nadzieję, że mnie waga nie ukarze za to srodze:) [chociaż się pochwalę, a co tam, likier wypiłam z kieliszka zamiast jeść lody polane likierem! ha:) odmówiłam:D. no dobra, it's not a big deal. ale i tak jestem z siebie dumna xD]





co do ćwiczeń - dwa spacery z psem, łącznie pewnie z 45 minut, bo pogoda POD PSEM (ha ha ha) i aktywność fizyczna INNA :
(uwielbiam tę minę xDD) w ogóle uwielbiam komiksy:P



może jeszcze uda mi się posteppować czytając biologię :D bo by wypadało się douczyć - układ pokarmowy;) wiecie jakie to pokręcone? w ogóle, im więcej się dowiaduje o funkcjonowaniu organizmu (mów) tym w większym jestem szoku. Boże (gdziekolwiek jest, jesliś jest), albo wszystkie kwarki i bozony, jestem waszą wierną i oddaną fanką! 

turnau  :) chadza mi po głowie ostatnio... i śpiewam, fałszem moim idealnym, dobrze że nikt nie słyszy xD




 
moje motywacje;)) skoro już dwie trzecie zrobić umiem... to teraz tylko pracować,żeby wyglądało to tak smukło:D
Dodaj komentarz

sobota, urodziny kota

5 maja 2012 , Komentarze (7)

nie, haha żartowałam, nie mam kota.


dzisiaj starałam się być lepszą i odpowiedzialniejszą dziewczyną, ale nie pykło :) z resztą - nie mogę jeść odpowiedniej ilości kalorii jak zwlekam się z łóżka o godzinie pierwszej:) 


dzisiejszy bilans bez kolacji to 270 kcal. na kolację miałam zamiar zjeść pół kostki twargou (124 kcal) co by dawało jakieś 395 kcal, więc może zaleję twaróg jogurtem, żeby było ładnie;) 

a przez pół godziny na stepperku spaliłam 300kcal. czyli bilans nadal dodatni:)

muszę też przygotować sobie spis żarełka na ten tydzień. i koniecznie na czwartkowy wyjazd do wawy:) 


pees: jakiś pomysł na szparagi??:)



edit:
do pół kostki twarogu dolałam 100g jogurtu naturalnego (63kcal),małego pomidora (20 kcal) i szczypiorek (3 kcal :PP) czyli razem 480 kcal:) przynajmniej bliżej 500 niż 300:P 

edit2: 
dzięki temu,że mam kochanego tatusia dobiłam raczej do tych 500kcal, a stało się to tak - rodzice nie wiedzieli że zjadłam kolację, i tata jakąś chwilę temu mówi do mnie,że czeka na mnie kolacja. złapałam zonka, bo generalnie tacie nie podoba się za bardzo moje 'wydziwianie' i idę do kuchni, a tam:
wiem, że nieostre - pół pomidora, szczypiorek, rzodkiewka. rozczuliło mnie to :D:D:D



buziaki;D
Dodaj komentarz

modyfikacje

4 maja 2012 , Komentarze (5)

no więc, idąc za radą-poradą, dzisiaj był tylko dzień owocowo-warzywny. od jutra - na śniadanko owsianka, na kolację twaróg/jogurt/jajko, a w międzyczasie warzywa i owoce;) byłoby mi strasznie ciężko dobić do 1000 kcal nawet (to nie miało być wegańskie także kotlety z soi odpadały) , a ja chcę mieć siłę funkcjonować;) bo dzisiaj np. zjadłam 470 kcal i nie jest mi z tym fajnie. NIE KRZYCZCIE, że mało. jestem świadoma. dlatego tego nie zrobię;) chociaż w sumie... pierwszy posiłek jadłam o 13, to trochę zmienia postać rzeczy:)



no i sportu dziś nie było. tylko spacer z piesem (wchodzi na biceee xD)



xoxo, 
nołlajf-aneczka
Dodaj komentarz