Spadlo i to duzo bo cale -0.80. Czuje sie lzej, czuje sie lzej bo 6cm z opony zniknelo co jest dla mnie najistotniejsze i czuje sie lzej, bo w udzie jest mniej 1.5 cm a to duzo jak na udo. Rowerowanie na darmo nie idzie, twisterowanie nudne jak nie wiem co ale warto, brzuchy mimo, ze to nie prawdziwe brzuchy bo mi szkoda kregoslupa, ale takie polbrzuchy w ilosciach moze nie wielkich ale za to systematycznie....daja jakis rezultat. Miska pod kontrola ale nie drastycznie za to kolejny dzien bez slodyczy uplynal ot tak. Juz nawet sie nad tym nie zastanawiam. Juz nawet mnie w sklepie nie ciagnie do dzialu ze slodkim. I nie o to chodzi, ze sobie zakaz zrobilam. Chodzi o to, ze jak mnie najdzie to zjem cos slodkiego ale zdrowego na przyklad jogurt naturalny z wyciagiem z agawy i cynamonem. Mam alternatywe i nie mam spinki. I sie chce bo waga maleje a ja ja normalnie zaczynam doceniac. I jedno jest pewne ...najgorzej zaczac i sie rozpedzic potem sie juz plynie.
Druga sprawa...mam za oknem snieg. I cala noc sobie pieknie sypalo. Taki niewinny puch a ja bardzo lubie jak pada snieg. I Bebe miala racje, ze swiatecznie sie zrobilo. Jednak czasu nikt cofnac nie chce:) Szkoda, ze juz nie pada. z powodu bialego puchu nie wiem czy jutro nie zrezygnuje z rowerownia plenerowego. Ocenie stan ulicy jutro z rana:)
No i tym pozytywnym akcentem zaczynam kolejny weekendowy dzien. Fajnie jest miec wolne od czasu do czasu:)
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||