Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Prowadzę raczej siedzący tryb życia. Nie mam za wiele ruchu i bardzo mi tego brakuje - w zeszłym roku potrafiłam się zmobilizować i iść w 15 stopniowy mróz na kijki, a teraz nie chce mi się machać nogą. To też kwestia zmęczenia. Przez 10 godzin na dobę jestem w pracy, mam nieustanne deficyty sny, które się na mnie odbijają. Głównie krótką motywacją do czegokolwiek. Lubiłam wiele rzeczy, ale ostatnio jedyną rozrywką jest WYSPAĆ SIĘ, PÓJŚĆ SPAĆ O NORMALNEJ GODZINIE, mieć ciszę. Lubię jeśli tylko czas mi pozwala jeździć z mężem na ryby, spacerować, ręczne robótki i kiedyś uwielbiałam chodzić po górach, teraz chyba nie dałabym rady, bo sapałabym jak parowóz

Archiwum

kasiekw

kobieta, 34 lat,

167 cm, 110.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

beznadzieja

28 stycznia 2012 , Komentarze (5)

nie udaje mi się przestrzegać diety, ale nadal staram się  pilnować kalorii. waga od tygodnia stoi w miejscu, ale po ciuchach widzę postęp. musiałam zrobić dodatkową dziurkę w pasku.
Nie mam kiedy ćwiczyć a jak mam kiedy to nie mam siły. 10 godzin pracy dziennie mnie zabija do ćwiczeń
Dodaj komentarz

dieta ok, fitness o kant tyłka

22 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Waga pokazuje rano 111,1 SUPER w ciągu dnia po jedzeniu kręci się ok.112 ale i tak jest dobrze - od poniedziałku do soboty stracić tyle jeśli to tylko woda to i tak daje do wiwatu.
Przyznam się, że modyfikuję posiłki bo nie wszystkie produkty mam w domu, nie zawsze mam czas jechać do sklepu, ale staram się zachować kaloryczność. Ubolewam tylko na tym, że nie mam kiedy poćwiczyć mimo ustalonych luźniejszych dni. W piątek 90 urodziny babci - sukces bo skończyło się na kawie i łyżce sałatki I NIKOMU NI MUSIAŁAM TŁUMACZYĆ DLACZEGO?
Wczoraj kolejne urodziny i tu uległam małej pokusie aczkolwiek były to potrawy niskokaloryczne. Spróbuję popracować więcej w przyszłym tygodniu....Dobrze, ze sobota jest dla mnie dniem wytężonej pracy w domu.



Dodaj komentarz

Powoli do przodu...

18 stycznia 2012 , Komentarze (3)

Dwa dni odchudzania na mną dzisiaj trzeci dzień z tego drugi na diecie opracowanej przez VITALIĘ. Szkoda tylko, że moja praca,a właściwie przebywanie w niej trochę dezorganizuje mi ścisłe trzymanie się diety. Przyznam, że z opisu i wyglądu jest ona smaczna  i nie taka głodna.Ale..W poniedziałek byłam na swojej diecie 1500 kal. nie pojechałam w końcu na zakupy, bo było ślisko, a po ostatniej zimowej stłuczce mam uraz do jazdy po lodzie i w efekcie nie miałem we wtorek wszystkich produktów, potrzebnych do diety.
Poradziłam sobie z tym co miałam w domu. Przygotowałam podobne jak w przepisach Vitalii przepisy, zachowując zbliżoną kaloryczność produktów. Staram się tez jeść mniej wiecej o tych samych godzinach i choć jeszcze czuję głód, ale nie taki omdlewający i powalający (choć wczoraj z głodu bolała mnie głowa i ból ustał po zjedzeniu przekąski - zaplanowanej) to da się wytrzymać i jest całkiem fajnie.
Dzisiaj znów planuje pośmigać na rowerku stacjonarnym i mam wiem, że nie powinnam stawać na wagę, bo jeszcze za wcześnie ale... już widać pierwsze efekty...gramy, ale mobilizują.
Wkurza mnie tylko jedno, że pracując prawie cały dzień nie mam możliwości zjeść ciepłego posiłku, a po 18 tej się napychać to...bezsensu.Są jeszcze ciepłe herbatki...
I mam ogromną słabość - moje uzależnienie - NIE MOGĘ SOBIE  ODMÓWIĆ RANO SYPANEJ KAWY Z 2 ŁYŻECZKAMI CUKRU. Kosztem mniejszej ilości posiłków. Próbowałam zastąpić ją zbożową z mlekiem, rozpuszczalną czarną gorzką, ale nie smakuje mi - i to trochę problem bo ja ogólnie nie lubię herbat, a owocowe bez cukru to jak przełykanie własnego ciała. Dobrze, że jeszcze jest woda...

Dodaj komentarz

Porażka , która mobilizuje

16 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Dzisiaj otrzymałam plan mojej diety i fitness. Na razie jestem pełna optymizmu, choć nie wiem czy ogarnę z zakupami potrzebnych mi produktów. Wiem, że dieta polega nie na tym aby nie jeść tylko jeść właściwie, ale dzisiaj nie chciało mi się po pracy jechać po zakupy. Na razie przeglądam co jest mi potrzebne na najbliższe dwa dni i porównuję z tym co mam w domu. Pocieszam się, że wieczorem jadę po męża do pracy a TESCO OTWARTE CAŁĄ DOBĘ.
na te chwilę mam motywację do podjęcia wyzwania - ODCHUDZANIA SIĘ. Wczoraj miałam straszną depresję, która dzisiaj już wiem, jest moim motorem napędowym do walki z kilogramami.TYLKO MÓJ PROBLEM POLEGA GŁÓWNIE NA TYM, ŻE MOTYWACJI TO ZWYKLE NIE WYSTARCZA MI NA DŁUGO.
A co wczoraj? No właśnie wczoraj mieliśmy iść całą rodziną na basen. Poszli tylko mąż z synem, bo jak się obejrzałam w  lustrze i później poprosiłam męża o ocenę - choć nie powiedział że wyglądam źle i wręcz motywował mnie do tego abym jednak się przemogła - to skończyło się rykiem i pozostawieniem ich samych. Widziałam jak inne osoby pływają i wcale nie były idealne, szczupłe i troch mi to pomogło, ale ja cały czas myślałam, że będą widzieli tylko mnie - wielkiego wieloryba.
Ale dzisiaj - mimo iż zaczynam dopiero od jutra - już pilnuję co jem i w jakich ilościach, planuję też pojeździć na rowerze stacjonarnym (wieczorem jak dziecko pójdzie spać). I wczoraj postanowiłam, że następnym razem na basen wybierzemy się rodzinnie.

22.00    SUKCES
udało mi się zrealizować moje postanowienie - pół godziny śmigałam na rowerku stacjonarnym (pokazał stratę 200 kalorii)
Boli mnie głowa i myślę, że jestem głodna. Wiem, że zakupów dziś już nie zrobię więc coś tam na jutro wymyślę, żeby utrzymać 1500 kalorii. Jutro mam koszmarny dzień 12 godzin w racy i nie ma szans zjeść nic na ciepło tak naprawdę poza "gorącym kubkiem".
Dodaj komentarz

Trudny start

11 stycznia 2012 , Komentarze (5)

11 stycznia 2012
Zaczynam moją zmianę myślenia w kwestii jedzenia, ruchu czyli ogólnie ujmując osiągnięcia wymarzonej wagi, której już nie pamiętam. Wyznaczyłam sobie za cel 65 kg. Obecnie ważę 114. WIELKI E MARZENIE, ale przy wspieraniu mojej motywacji uważam, że możłiwe do realizacji. Już kiedyś mi się udało więc teraz tez powinno.
Ale pomału. Na razie wykupiłam dietę na miesiąc - sprawdzę czy uda mi się powalczyć z własnymi słabościami. Jak mi się powiedzie do będę brnęła dalej do wymarzonej wagi. Zmiana diety zaczyna się od głowy nie od innych posiłków. Obym się tego trzymała. Wczoraj wykupiłam dietę z ćwiczeniami i małymi krokami ZACZYNAM. Trzymajcie kciuki. Mąż obiecał, że będzie mi kibicował.
Dodaj komentarz