Dawno nie pisałam, ale na Vitalii bywam raczej codziennie...
Dietuję bo moja waga mnie przeraża...
Zrobiłam pierniczki, polukrowałam i gotowe do wieszania na choinkę już są ;)
A oto i foto ;D

Wczoraj opisałam się jak to autko mi na drodze staneło (jakieś 14km od domku) i nie dało się ruszyć i skasowłam niechcący to co napisałam ;] nie miałam komórki więc łapałam stopa, później jeszcze je holowaliśmy i tym samym wróciłam do domciu 2h później niż normalnie
A mówili mi żeby nie kupować francuzów... ;( i się doczekałam a tak dobrze mi się nim jeździło ;(
a z innej beczki miałam się Wam meldować codzinnie ale z tego co widzę i tak tu nikt nie zagląda... hehe także tak dla swojej uciechy piszę że dziś już mija 6 dzień dietki 1000 kcal;D pierwszy tydzień jest najgorszy także cieszę się że go prawie przetrwałam, wspomnę też że codziennie wyciskam siódme poty na steperze ok 50 min ;) waga oczywiście idzie w dół...
dziś z nudów poćwiczę chyba jeszcze raz bo dzień spedzam w domu... nie mogę się nigdzie ruszyć bez mojego clio ;( a zapowiada się że jutro też będę musiała jechać busem do pracy i z powrotem, a jak to potrwa dłużej to na weekendzie bedę miała kata jadąc rano na uczelnie a potem jeszcze do pracy... dni wycięte z życiorysu (od 8 rano do 21) ;]
pozdrawiam wszystkich kierowców bez samochodów ;] ;P
ehh kurcze ale się rozbestwiłam, samochodzik to wielka wygoda ;D hihi
no i trwam w moim postanowieniu... czwarty dzień dietki mija, ćwiczenia robię mimo braku czasu tj na steperze zasuwam codzinnie prawie godzinę ;D chcę być chudziutka i żeby już nie przejmować się boczkami wystającymi znad spodni... zeby móc nosić obcisłe bluzeczki i sukieneczki dopasowane idealnie do figurki i żeby przy siadaniu nie było widać wałeczków... ehhh marzenie zgubię 10kg i w końcu będę szczęśliwa
waga idzie w dół ;D
schudnąć w 3 tyg przynajmniej 5kg i postanowienia dotrzymam codzinnie bede sie wam meldować kochani czy wszytsko idzie zgodnie z planem ;)
3mcie kciuki!!! PLISSS
tak zwykłam mówić jak byłam brzdącem... hehe ;P (to chyba syndrom bycia najmłodszą w rodzinie- rozpieszczaną a potem zjawiają się maluchy u rodzeństwa podczas gdy ja sama jestem jeszcze dzieckiem)
no ale juz jestem dorosła i wydawać się miałoby że mądrzejsza... ale sama nie wiem
wciąż i wciąż robię głupoty a w tej chwili najgłupszą rzeczą jaką robię to odchudzam się a potem obżeram i efekt jojo wraca, tak więc przytyłam... nie chwaliłam się bo nie ma powodu ale ta waga z paska teraz jest moim marzeniem... znowu przekroczyłam 70... po okresie zważę się i powiem dokładnie ile... znowu zapinam się na tą znienawidzoną 3 dziurkę a już było tak ładnie gdy zapinałam się na 5 ;(
chciałabym ten luty wypisać z kalendarza... I hate myself buuuu ;(
a z bardziej miłych rzeczy to chyba się ogarniam powolutku i już 3 dzień dietki trzymam, a i kupiłam wagę kuchenną i ehh niemiłe zaskoczenie bo dowiedziałam się, że te niewinne porcje musli maja prawie 500kcal a nie tak jak liczyłam 350 ;( dobrze że nie jem tego codziennie choć uwielbiam...
może teraz będzie mi łatwiej kontrolować to co zjadam... trzymajcie kciuki ludziska!!!!
dietka na dziś:
musli z pół szklanki mleka 2% i wodą, kawa rozpuszczalna z mlekiem (naliczyłam 550kcal)
260ml rosołu bez makaronu i 3 wafle ryżowe (230kcal)
na kolację zjem jeszcze surówkę z jabłka i marchwi (115kcal) i serek wiejski piątnica lekki (120kcal)
no to kochani jak nie zawalę dzisiejszego dnia to zmieszczę się w tysiączku a pochawlę się z racji wolnego dnia ćwiczyłam już 25 min na stepperze (w planach drugie tyle wieczorem) i biegałam po mojej "wsi" po zakupkach ;)
jedzonko:
owsianka z połówką banana i garstką rodzynek ( nie wiem ile to kcal???? stawiam na jakies 350)
7 sucharków (210kcal)
jabłko (115kcal)
jogurt naturalny danon z otrębami owsianymi i słodzikiem ok 250kcal)
a i jeszcze kawka była w międzyczasie ;) o taka łoooo:

razem to chyba jakieś... hmm... no niecały 1000kcal (mam nadzieję, bo nie wiem czy dobrze liczę)
mam jeszcze kilka fotek mojej niuni (tzn chrześnicy) ale koffam ją nad życie ;D, bo swoich pewnie nigdy mieć nie będę ;]

Dobrej nocki moje kochane ;)
Dziś już nie ma ćwiczonek, bo poprostu mi się nie chce po całym dniu pracy i nerwów... koordynator mi je popsuł... ehh ta praca :]
Czas najwyzszy powrócic do wpisów, moje postanowienie na ten okres przedświąteczny to 1000kcal i steperek codziennie, zaczynam od 25 min ;) KONIEC LENISTWA i OBŻARSTWA. Potem będę stopniowo zwiększać liczbe kalorii... Zjadłam:
dwie kanapki (chleb żytni razowy) z seriem topionym , wędlinką i pomidorkiem, kawa z mlekiem
10 pełnoziarnistych sucharów
1 jabłko 250g
twarożek domowy 150g (Piątnica)
i kakao na mleku i wodzie ze słodzikiem
CHYBA NIE DOBIŁO DO 1000KCAL :P
staperek zaliczony
dodaje fotkę z boczusiami

a oprócz tego coś dla porównania jeszcze sprzed hmm... ponad roku


i z tej okazji postanowiłam zmienić pasek i oczywiście skrobnąć coś tutaj ;D hihihi ale jestem szczęśliwa ostatnio ważyłam tyle w podstawówce... a jednak można, jak się chce to można ;D jeszcze długa droga przede mną (bo mój cel to 60) ale dam radę, postanowiłam sobie że ostatni raz już się odchudzam a potem tylko stabilizacja ;D takze trzymajcie kciuki ;D hihihi
Kocham Was i ten portal i przepraszam że tak rzadko robiłam wpisiki ;D poprawię się!!! Zdjęcia też będą
Popatrzyłam się dziś na siebie w lustrze i tak kochane jestem przerażona... nienawidzę swojego wielkiego brzucha i okrągłej buzi... poprostu mam uraz do własnej sylwetki...
Niedługo chrzciny dzidziusia mojej siostry i jako chrzestna chcę ślicznie wyglądać a nie jak spasiona świnka... nawet już sobie fotek nie robię bo te 7kg balastu mi nie pozwala; nie mam już tej samej silnej woli co na wiosnę ;( w ogóle to jakaś jesienna chandra mnie dopadła...
odchudzam się jedengo dnia a drugiego wieczorem najadam że aż mi niedobrze... chore to jest...
Dletego pisze ;( proszę Was o jakieś wsparcie bo juz nie wiem jak sobie poradzić.... ćwiczyć też mi się nie chce... dziś na szczęście mało zjadłam... (płatki jęczminne pomieszane z gryczanymi na śniadanko, chyba ze 3 kawy z mlekiem w tym jedna z cukrem i troszkę papryczki a i ten koktajl slim figura dieta) to chyba jakieś 600kcal tak na oko... wcześniej potrafiłam na czymś takim tygodniami jechać a teraz ;( smutna ta moja historia ale po to tu jesteśmy żeby się wspierać... PRAWDA???
także mam 5 tyg żeby zrzucić przynajmniej 5-6kg... ;(
POWIEDZCIE ŻE MI SIĘ UDA
Proszę
Buziakuję ;*:*:* i ściskam mocniutko