Jupi, jupi ...
Wreszcie zaczęłam ćwiczyć hehehe tzn. zostałam zmotywowana przez swojego mężczyznę, który jest bardzo systematyczny i codziennie robi brzuszki i pompki ... najpierw strasznie jęczałam że mi się nie chce ... suma sumaruym zmusił mnie 
Za mną na dobry początek 120 brzuszków i troszkę rozciągania.
Postaram się codziennie pracować nad brzuchem, który jets moją zmorą ...
Miłego dnia
Przyszedł czas na podsuomowanie miesiąca drugiego na diecie dr Dukana. Schudłam znacznie mniej niż w miesiącu pierwszym, w centymetrach również powolna utrata ciałka.
Mój szatański plan ;) co do ćwiczeń to klapa, nic nie robiłam ... więc i efektów brak... wrrrrrrr
Wydaje mi się, że nastał najwyższy czas zacząć ostro ćwiczyć bo pomimo tego że waga i cm pięknie się pomniejszyły to ciało jest bleeeeee, luźne ... brzuch fujjjjj ... uda blech ... nietoperki na łapkach blee .... Aga rusz dupkę!!!!!!!!!

Czas na cyferki czyli mój bilans na Dukanie:

Przede mną ostatnie 3 kg do zrzucenia ... wiem, że będzie to ciężka batalia ponieważ coraz trudniej jest mi patrzeć na białko, coraz częściej zdarza się grzeszyć (tak tyci tyci, no ale grzeszek to grzeszek). Poza tym wyglądam o niebo lepiej, wchodzę w swoje najfajniejsze ubrana i chce mi się wychodzić do ludzi, spotykać ze znajomymi ... a to często gęsto wiąże się z łamaniem dietki. Wiecie jka to jest tu urodzinki, tu imprezka, tu obiad u babci, wizyta u teściów i bachhh wysiłek tygodniowy na dukanie nie daje rezultatów na wadze.

Ok, nie ma to tamto WALCZĘ do końca 
Dietę mam już w miarę opanowaną, organizm się przyzwyczaił ... głowa zresztą też
... czas popracować nad ciałem. Oto moje motywacje jeśli chodzi o poszczególne partie ciała ... mniammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm


Aktywność fizyczna:
- przedwczoraj zaczęłam robić brzuszki, 100 dziennie 
- od poniedziałku zaczynam ćwiczyć z filmikami 8 minute: abs, legs, buns, arms
- jak zakwasy dadzą mi spokój przerzucę się na filmiki z Tamilee Webb
- marzą mi się zajęcia z indoor cyclingu/spinningu
ale coś mało odwagi mam do wystartowania (wiecie głupie myśli typu nie dam rady itp. itd.
Walka o jędrną skórę bez 
- codzienne masaże rękawicą sizalową nogi, pupa, brzuch i ramiona
- masażer co jakiś czas ... czytaj jak chłopaka namówię 
- codzienne balsamowanie ciała ... stosuję Sorayę wyszczuplającą 
- nie mogę przełamać się do naprzemiennych prysznicy
za oknem jest tak brrrrr
Przyszła pora na podsumowanie miesiąca pierwszego na Dukanie. Efekty są fajne czytaj super :)

Startowałam 09.12.2009 roku po tym jak trzy dni przed moimi urodzinami odwiedził mnie tata i od drzwi usłyszałam "jak Ty wyglądasz, ale Ci się przytyło" ostry policzek ... ale żebyście wiedzieli jak mnie zmotywował. Tata podczas pobytu jeszcze ze 100 razy powtórzył że mi się sporo przybyło... idąc za ciosem na prezent od mojego tatka-motywatora zażyczyłam sobie wage elektroniczną, żeby sprawdzić czy żeczywiście jest aż tak źle ... no wiecie wszystkie ubrania zrobiły się jakieś takie maleńkie ... no ale tłumaczyłam sobie w praniu się skurczyły hehehe ;) Oczywiście jeszcze tego samego dnia dostałam wagę i myślę sobie wskoczę na nią rano, naczczo jak nikt nie będzie widział ... a tu tata i chłopak że jak zaraz przy nich na wagę nie wiejdę to siłą mnie na nią wsadzą ... mając przed oczami tą wizję weszłam na nią sama ... z łzami w oczach odczytałam wagę heheh prawie jak wyrok ;) 66,9 kg - kolejny policzek. Tak więc przez ostatni okres przytyłam jakieś 7 kg

Moje sukcesy dedykuję moim najwspanialszym motywatorom tacie i Tomkowi 
Czas na cyferki czyli mój miesięczny bilans na Dukanie:
Waga: 66,9 kg 61,5 kg - 5,4 kg
Oponka: 98 cm 90 cm - 8 cm
Talia: 82 cm 74 cm - 8 cm
Biust: 98 cm 94 cm - 4 cm
Pod biustem: 86 cm 81 cm - 5 cm
Pupa: 98 cm 95 cm - 3 cm
Udo: 59 cm 56 cm - 3 cm
Łydka: 37 cm 36 cm - 1 cm

Za mną dokładnie połowa zaplanowanych do zgubienia kilogramów, przede mną kolejny miesiąc na Dukanie ... trzymajcie kciuki

Dzień 20 p+w
Śniadanie: mleko 0,5%, jajko, otręby, słodzik
Obiad: sos a'la spagetti (mięso mielone wołowe, koncentrat, pomidory z puszki, cebula), ogórki kiszone
Kolacja: to samo :)
Dodatkowo: kawa z mlekiem
Dzień 21 proteiny
Śniadanie: mleko 0,5%, jajko, otręby, słodzik
Obiad: 1/2 piersi z kurczaka, troszkę sos czosnkowego z jogurtu ... blee obiad rusł mi w buzi :( 3 ogórki konserwowe
Kolacja: kawałek chudego twarogu białego+szczypior, 5 plasterków szynki z indyka

Nadal niepokoi mnie przedwczesny "okres", hmmm ogólnie dziś mam spadek formy i dziwnie się czuje ...a to mnie serducho zakuje, a to w lewym boku ... heheh jęczę jak babcinka ... ok the end
Święta, święta i po świętach ... bilans świąteczny całkiem, całkiem niezły: wigilia, 1 dzień Świąt bez zarzutu
... 2 dzień Świąt poranek dobry dalej kaplica, ale musiałam się podda, od 12 byłam u babci i odpuściłam. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z siebie 
Dzień 16 p+w Wigilia
Śnaidanie: łosoś wędzony, 2 jajka na twardo, musztarda
Obiad: 2 śledzie z cebulą
Przekąska: kapusta kiszona
Przekąska 2: jogurt naturalny, otręby, słodzik
Kolacja: surówka z kapusty kiszonej i cebuli, ryba z piekarnika, 1/4 szkl. barszczu czerwonego
Dodatkowo: kawa z mlekiem+słodzik, cola zero
Dzień 17 proteiny I Dzień Świąt
Śnaidanie: mleko 0,5%, otręby, jajko, słodzik
Obiad: pierś z kurczaka
Dodatkowo: kawa z mlekiem + słodzik x2
Dzień 18 p+w II Dzień Świąt
Śnaidanie: tuńczyk, cebula, musztarda, jogurt naturalny
Obaid: :( 2 małe schabowe, mały mielony, bigos, kompot :(
Deser: :( 2 kawałki ciasta makowego, 1 kawałek orzechowca, 1/2 cukierka czekoladowego :(
Dodatkowo: kawa z mlekiem+słodzik
Dzień 19 proteiny (powrót do Warszawy)
Śnaidanie: mleko 0,5%, otręby, jajko, słodzik
Obiad: 1 płat śledzia, cebula
Dodatkowo: kawa z mlekiem+słodzik
Kolacja: heheh światło w lodówce :( więc nie będzie kolacji ;)

Jutro ważonko i mierzonko ... ehhh plisssssss coś mniej na wadze 
Coś mnie niepokoi... chyba okres mi się zaczął tydzień wcześniej hmmm ale jeszcze tabletek nie wybrałam dziś ostatnia ... kurde co to, jak to 
Dzień 15 proteiny
Śniadanie: szkl. mleka 0,5%, jajko, otręby+słodzik
Obiadokolacja: 1/2 piersi z kurczaka a'la gyros+sos czosnkowy(jogurt naturalny+czosnek)
Dodatkowo: kawa z mlekiem, 1/2 szkl. coli zero
Przed każdą z nas ciężki czas próby czyli Święta ... mam zamiar dać radę i po powrocie z rodzinnych stron chcę by waga drgnęła w dół. W domu już wiedzą, że się odchudzam, więc będzie OK, ale u babci :( ... nie dam się ;) Z jednej strony mam szczęście u mnie jakoś tak nie przygotowuje się miliona pyszności na świateczne posiłki, ponieważ moje siostry to tadki niejadki i szkoda się produkować hehe. Właśnie się szykuję na wyjazd do domku ...
WESOŁYCH ŚWIAT .... BEZ DODATKOWYCH KILOGRAMÓW !!! 
Dzień 14 p+w
Śniadanie: 2 jajka na twardo, łosoś wędzony
Kawa z mlekiem 0,5%+słodzik
Obiad: talerz kapuśniaku z udkiem (bez ziemniaków)
Kolacja: talerz kapuśniaku z udkiem
Przekąska: jogurt naturalny+otręby+słodzik
Wreszcie coś ciepłego i dobrego na te mrozy ... ehhh jutro znów zapierdziel na maxa :(
Muszę nadrobić pamiętnikową spowiedź mojego menu ... weekend u "teściów"
Dzień 11 proteiny
Sniadanie: 1/4 makreli
Obiad: pierś z kurczaka
Podwieczorek: jogurt naturalny+otręby+słodzik
Kolacja: 1/4 makrela
Dzień 12 p+w
Śnaidanie: makrela 1/2
Obiad: pierś z kurczaka, troszkę gotowanej marchewki, surówka z białej kapusty z ziołami
Kolacja: jogurt naturalny+otręby+słodzik
Dzień 13 proteiny
Śnaidanie: szkl mleka 0,5%+jajko+otręby+słodzik
Obiad: tuńczyk w sosie własnym+cebula+ogórek kiszony
Kolacja: brak :(
Co za zwariowany dizeń miałam ... przedzierałam się przez śnieg od klienta do klienta z jęzorem do pasa ... w domu wylądowałam dopiero o 21.00 ... ze zmęczenia myślałam że padnę. Niestety prawie nic nie piłam
Jedynie początek dnia był fajny - waga pokazała 63,1 JUPIIII 
Dzień 10 p+w
Śniadanie: szkl. mleka 0,5%, jajko, otręby
Obiad: sałatka rybaka Salad Story (kapusta, łosoś, kiełki, cebula, pomidorki, sos z jogurtu ziołowo- czosnkowy
Kolacja: jogurt naturalny z cynamonem i słodzikiem
Dodatkowo: kawa z mlekiem i słodzik
Na wadze nic się nie zmieniło 64,3 kg