Hejka, po 4 dniach prawie 3,5kg na minusie. Trzymam sie dzielnie
Objadam sie dodatkowo dzisiaj zupa pomidorowa-moja ulubiona
Ostatnio znow ogladalam Dzien Swira, uwielbiam Adasia 
Matka Adama: Co się stało? Zjedz coś.Adam: Mamo, nie jestem głodny. Uderzyłem się w skrzynkę.Matka: W skrzynkę? Zupę zjedz, talerz gorącej, pomidorowa, przynajmniej dobra.Adam: Mamo, nie chcę zupy, na listy, chcę z mamą porozmawiać.Matka: Na listy? Możesz rozmawiać i jeść.Adam: Mamo, nie chcę jeść, Nie dokończyłem dziś lekcji, mamo.Matka: Dokończysz kiedy indziej, zjesz. Jak nie dokończyłeś?Adam: Bo pierdzieli.Matka: Nie mów tak!Adam: Prykali.Matka: Nie mogłeś im czegoś powiedzieć?Adam: Co powiedzieć? Komu?Matka: Ja bym im powiedziała.Adam: Mama ma na wszystko recepty, z którymi człowiek nie wie co ma robić. Po każdej radzie mamy czuję się jeszcze gorzej. Wyszedłem dziś w środku z lekcji!Matka: Taka praca dobra.Adam: Zła.Matka: Lubisz ją.Adam: Nienawidzę.Matka: Gdybyś nie odszedł z uczelni, już byłbyś profesorem.Adam: Nieee, byłbym naukowcem.Matka: Więc nie wiem, jak ci pomóc. Jedz, może mało soli?Adam: Muszę odpocząć, mamo, odpocząć na dobre.Matka: Jasne, że odpocząć.Adam: Mama mnie wcale nie słucha.Matka: Oczywiście, że słucham: „odpocząć”. Możesz teraz.Adam: Właśnie o to chodzi, że nie mogę, bo nie potrafię odpoczywać.Matka: To już nie wiem. Albo pieprzu trochę, pieprznie dobrze na nerki.Adam: Jestem taki zmęczony.Matka: Jasne że zmęczony, połóż się trochę. Czym jesteś zmęczony znowu?Adam: Wszystkim. Sobą. Życiem.Matka: Życiem? Jesteś młodym człowiekiem jeszcze.Adam: Mam czterdzieści dziewięć lat. Siedem razy siedem.Matka: Czterdzieści dziewięć lat. Ja mam siedemdziesiąt lat, dziesięć razy siedem. Całe życie masz jeszcze przed tobą. Gdybym ja miała życie przed sobą...Adam: Ale mama już miała życie przed sobą. Też nie będę miał dwóch żyć.Matka: Zupa ci wystygnie. (Cisza, Adam zaczyna smarować masłem kromkę). Musisz je tak skrobać, bo jest zmarznięte i się lepiej rozsmaruje.Adam: Dobrze, mamo, skrobię. Zawsze skrobię i zawsze słyszę, że trzeba skrobać. Ja już tego nie mogę słuchać.Matka: Chciałam tylko powiedzieć, że trzeba skrobać, bo zmarznięte. (Cisza). Zrób sobie górne światło.Adam: Mamo, zrobię sobie takie, jakie potrzebuję.Matka: Ale mnie to nie przeszkadza.Adam: Ale tu chodzi o mnie, nie o mamę. Dziesięć tysięcy razy powtarzałem mamie, że nienawidzę górnych świateł.Matka: Pierwsze słyszę.Adam: Bo mnie mama nigdy nie słucha!Matka: Zawsze ciebie słucham.Adam: Nigdy! Mam wrażenie, że ani jednego zdania, które... Przez całe życie, słowa jednego, kiedykolwiek, nie słuchała mama mojego.Matka: Odkaziłeś to chociaż? Jedz, ci zupa stygnie.Adam: Tak, tak. Neomycyną. Zupa, zupa, zupa!