Imprezka wczoraj byla ok, nie bylo to cos nadzwyczajnego w sumie spodziewalam sie totalnie czegos innego.
Ale duzy plus byl ze bylam z dziewczynami, popilysmy troszke, nagadalysmy sie, posmialysmy, na koniec nawet V. przyszedl bo wczesniej skonczyl prace.
W dobrym towarzystwie to nawet na dretwej imprezie fajnie sie czlowiek bawi.
Wczoraj caly dzien totalnie zabiegany, to wieczorem najwieksza ochote to mialma tylko wtulic sie pod kolderke i spac!!!
Przed imrezka zrobilam sobie maly spacerek wzdluz Tamizy.


Z imprezki wrocilismy okolo 1:30 wiec nie tak pozno, ale za to przerazliwie glodni.
Przez to cale zabieganie nawet nie mialam czasu normalnie cos zjesc a na imprezie tak jak spodziewalam sie bylo mikroskopijne party jedzonko, wiec bylo nocne jedzenie ale waga okazala sie bardzo laskawa dla mnie dzisiaj i pokazala nawet 0.1kg mniej niz dzien wczesniej.


Kwiaty zabrane z baru - byly czescia dekoracji i mialy wyladowac w koszu!!!Dzisiaj dietka zachowana tez mniej wiecej.
Cwiczen niestety nie bylo przez cale dwa dni- wczoraj to z powodu braku czasu a dzisiaj z powodu braku......checi.
Przyznaje sie bez bicia, ja juz jak wyjde raz na jakis czas to nastepnego dnia jestem nie do zycia - i to nawet nie mowie o kacu, po prostu jakos takos - chyba starosc!!!
Przepraszam ale narobilam znowu niesamowite zaleglosci w Waszych pamietnikach a teraz na dodatek V. ma wolne dwa dni wiec na pewno tego nie nadrobie za bardzo, dopiero w srode moze wieczorem sie przyloze. AAAAaaaaaaa.
NIe lubie tak, lubie wiedziec co sie u Was dzieje, byc mniej wiecej na bierzaco.
Ok uciekam, dzisiaj robimy sobie cala rodzinka wczesne spanie bo kazde z osobna jakies ziewajace strasznie.
Zycze milej nocki