nadszedł kryzys :(...
( 2010-05-24 12:39:58 )
...bo niepotrzebnie wlazłam na wagę i wskazała 700 gram więcej!!!!!!!!!!! Jak tak dalej pójdzie to nigdy nie dojdę do końca diety!!!!!!!!!!!!!!!!!! :(.... oczywiście tłumaczę to sobie tym, że jadłam śniadanie, że piłam herbatę, że się nie wypróżniałam wczoraj... i takimi tam... i że w piątek (kiedy mam ważenie) już będzie ok... ale tak naprawdę i tak mam świadomość, że to wszystko przez ciasto z rabarbarem, które było w domu przez ostatnie trzy dni i które jadłam, bo nie potrafiłam sobie odmówić :(... i pomimo dodania callaneticsu i tak przytyłam... no i po prostu jestem na siebie wściekła!!!!!!!! Taka ze mnie durna żarłoczna świnia!!!!!!!.... Napisałam to?... przynajmniej teraz mi lżej... eh... zaczynam wariować... do celu zostało teraz 5 kg... (a kilka dni temu były 4!!!!!!!)... zobaczymy co waga pokaże w piątek... postaram się za wszelką cenę trzymać się zaleceń... eh :(...Mimo zawirowań... oczywiście callanetics wykonany :)... a wczoraj były dodatkowo 2,5 godziny na rowerku i w dodatku spacer! :D... no, ale dzisiaj chyba już tego nie powtórzę :P (od ćwiczeń jestem cholernie głodna :(... może callanetics w takim razie wystarczy, to i tak ponad godzina ćwiczeń). Jestem dumna, że nie przerwałam ćwiczeń, chociaż była pokusa, bo "po co mam ćwiczyć jak i tak jestem tłustą świnią i nic mi nie pomoże?!"... na szczęście słabość ogarnęła mnie tylko przy rozgrzewce, położyłam się na chwilę na łóżku, przytuliłam poduchę i po minucie wróciłam do ćwiczeń (po tym jak usłyszałam od kochanego Misia, że "przecież ta waga to jest nieważna w ogóle!" - strasznie pocieszające! Ale grubej kobiety by sobie nie wziął, nie?). No... popisałam sobie trochę, to już mi lżej :D... wszystkiego jestem w stanie dokonać i już! :D będzie upragniona waga i to już niedługo :)...