Wyniki wyszukiwania dla: Motywacja

Wiecie co najbardziej wkuża.......
( 2008-09-22 08:55:47 )
...to,że ciągle musze zmieniać garderobe,niedawno zmieniałam i teraz znów,a dlatego,że bardzo lubie codziennie w czymś innym chodzić,lecz jak coś na mnie wisi to już tego nie noszę,dziś też musze sobie coś kupić bo niemam w co się ubrać.Ale dobrze,że mam taki problem a nie że problem,że gruba.Pozdrawiam...
Nie zniknęłam ;)
( 2009-01-16 21:45:31 )
...Jestem, jestem... tylko chciałam nieco odczekać i sprawdzić, czy moje zasady i przykazania wciaż odchudzająco działają, no i czy w koncy zejde niżej niż już było. No i jest! 120.5 :) Już za chwileczkę, już za momencik zrobię radosne "pa pa" dwunastce z przodu!Widać, że organizmu nie da się oszukać, ale jak tylko zaczełam się trzymać ściśle wytycznych to zaraz efekt miłe :) No a póki co jest jak na samym początku, tylko kontrola jedzenia, jeszcze trzeba wrócić do ćwiczeń - jasne, że wrócę, nawet nieżle mi szło, choć patrząc na wyczyny niektórych z was, to może tak raczej skromnie - 4-5 razy w tygodniu po 30-45 min na orbitreku + 2x15 minut ciężarki, czyli tyle, na ile lekarz dał "receptę". Jeszcze u niego nie byłam, muszę przynajmniej ruszyć wagę, po co iść z tym samym...Poza tym mam nową motywację (taką zwykłą mobilizującą, nie górnolotne cele, które są niejako nagrodą za schudnięcie - bycie atrakcyjną, zdrowi itp.) - wcześniej znakomicie działała, czyli cotygodniowe tłumaczenie się przed obcym facetem :P Dziś mnie mobilizuje inna groźba. Na indywidualne regularne spotkania z dietetykiem szkoda mi trochę kasy, bo program edukacyjny przerobiliśmy, a samo ważenie za kilkadziesiąt dolców to zdeczka za dużo (testu przecież nie trzeba robić co tydzień - bo na test od czasu do czasu zamierzam się tam pojawiać). Mój mąż zaniepokojony, że waga nie leciała w dół, jak to było wcześniej, sugeruje bardzo konkretnie, abym wybrała się na spotkania grupowe, które prowadzi ten lekarz, ewentualnie jakieś inne (póki co wymigałam się, że szukam jakiś darmowych grup wsparcia...). Bardzo mi się ten pomysł nie podoba. Z jednej strony dobra okazja poznać nowych tubylców, bo w sumie nie za wiele ich wśród naszych znajomych, no i w dodatku byliby z okolicy, gdzie mieszkamy, ale... No właśnie ALE - zazwyczaj jest bardzo ciężko wejść w relację głebszą nić "how are you" i rozmowa o niczym, a ja nie cierpię rozmów o pogodzie, globalnym ociepleniu, a w towarzystwie osób odchudzający się i samym prawdopodobnie kobiet, o kosmetykach, ciuchach itp. NIE CHCĘ!!! Dlatego tu zadanie dla was :D No może przesadziłam - dla mnie przede wszystkim - pilnować się samemu, z pomocą w razie czego u was i w waszych pamiętnikach. Muszę pokazać, że ja wcale nie potrzebuje jakiś grup wsparcia :P Że sobie poradzę i bez tego, że w zasadzie taką grupę to już mam - na vitalii.Ups... ale się rozpisałam... Chyba czas kończyć i może jeszcze chwilę się zdrzemnąć. W dzień nie będzie okazji, wieczorem na wcześniejsze spanko nie ma co liczyć - przyjeżdża koleżanka na pogaduchy z noclegiem, więc na pewno się przeciągnie :D A my po pierwszym od mięsiaca brydżu, nieźle nam partnerzy zawakacjowali ;) Na szczęście już wróli, bo tęskno było, te wieczorne spotkania to swego rodzaju tradycja, choć jednocześnie test jedzeniowy dla mnie, żeby nie podjadać późnym wieczorem orzeszków czy jakiś innych drobiazgów.Ja to jestem gaduła! Poprzedni akapit też się rozrósł, coś czuje, że zamiast powrotu do wyrka trzeba troche gg i skypa zaliczyć, bo mnie rozniesie!...
Przepraszam
( 2009-07-02 21:00:35 )
...Dziewczyny, przepraszam, ze po dopingu i wsparciu z waszej strony, wyszlo jakbym miala was gdzies... Tak nie jest, aczkolwiek przez jakis czas nie mam ochoty na pisanie i zdawanie relacji. Nie jest to zwiazane z odchudzaniem w samym w sobie. Ale raczej dodatkowa motywacja, czy raczej demotywacja jaka mam z zewnatrz (to ta sprawa, o ktorej nie chcialam pisac przy okazji podjecia postu).Po scislej diecie waga podskoczyla do 114 - jak bylo przewidywane. Potem jeszcze dobilam w dol do 112,5; teraz niestety z roznych przyczyn doszlo do 115, ale od wtorku biore sie pod scislejsza kontrole.Celem dlugoterminowym jest, by wazyc max 90kg do konca maja 2010. Takze czas sie wziac w garsc!Takze jak troche przetrawie, co mam do przetrawienia, to pewnie sie odezwe. Teraz nie mam sily, bo niestety musze schudnac nietylko dla wlasnego zdrowia i wygladu. A motywacja z zewnatrz moze byc zarowno wsparciem, jak i czyms, co doluje, jesli postepuje sie z nami nieuczciwie.Takze jeszcze raz dziewczyny serdecznie dziekuje i przepraszam. Wroce, ale jeszcze nie teraz....
Planowanie
( 2009-11-08 22:04:44 )
...  Jako ze cele do osiagniecia widniejace jako podpisy do zdjec okazaly sie miast superoptymistyczne mega pesymistycznymi, z pewna niechecia i duza obawa (a za wzorem dziewczyn) opracowalam plan - moje cele na zielono - w kolorze nadziei:   Sylwester 2009/10 - 107kg Walentynki - 103kg Wielkanoc - 99kg Urodziny 25 kwietnia - 97kg Rocznica slubu 9 czerwca - 92 kg (BMI ...
JA JUZ NIE CHCE!!!
( 2010-01-27 03:46:10 )
...  Mam dosyc odchudzania, pisania o nim, moich porazek i sukcesow tez! Moze zycie to cos wiecej niz waga!!! Chcialambym o tym nie myslec. ...a mysle :( Co gorsza jak przestaje, to kontrola wymyka sie spod kontroli. Czemu nie moge byc jakims chudzielcem, ktory pochlania kila razy wiecej niz ja, nie rusza sie, a stoi w miejscu???????? Musze sie wykrzyczec, bo MAM DOSC!!!! Ja wytlumaczyc mojemu organizmowi ,ze nie musi sie bac, ze ma duuuuzo zapasow i krzywda mu sie nie stanie? Rodzina dzis wyjezdza, wracamy do cwiczen w klubie, ale na vitalii penie skupie sie w koncu na powklejaniu zdjec. Odchudzanie mam gdzies (akurat...) i nie mam ochoty o nim pisac (to prawda). A tak naprawde, to marze by troche przytyc, tzn nie tyle ja, co jakies male stworzonko we mnie :( W dodatku pisze ukradkiem w pracy, nawet pokrzyczec i plakac nie moge!!!!! Za te nieme wrzaski i demotywacyjny wpis przepraszam wszystkich walczacych. Ja tez walcze, ale tak bardzo tego NIE CHCE! NIE CHCE!!!! Nie chce myslec, co zjesc, ile i dlaczego nie. Nie chce mowic i nie mowic mezowi, ze nawalilam, ze zjadlam ... malego herbatnika albo lyzke lodow i kalorie podskoczyly o 50 czy 100 w gore albo i paczke slodkiego 500kcal, a waga o pol kg w gore. Chcialabym tak zwyczajnie zdrowo jesc, od czasu do czasu cos slodkiego, jakies ciastko (moze 3), lody. Naprawde nic takiego niezwyklego. Tylko tak zwyczajnie, a to zwyczajnie to duzo za duzo, by bylo normlanie i zwyczajnie :(...
już wiem
( 2010-03-30 09:32:03 )
...dlaczego nie jestem już tak restrykcyjna w swoim odchudzaniu siępierwszy cel osiągnięty => doszłam do wagi, w której się akceptuję, weszłam w dżinsy, na których mi zależałomam teraz przed sobą cel drugi => chcę dojśc do idealnej dla mnie wagiwiem, że tak tragicznie nie jest, jak było, że jest OK, ale... ...chcę się przyzwoicie prezentowac w kostiumie kąpielowym - w moim wieku i po dwóch ciążach jędrniejsza nie będę, za to mogę byc szczuplejsza...
Dzień 20 (146)
( 2010-04-20 08:08:56 )
...Jest motywacja. Dosyć mało pozytywna, ale jest.1.) Muszę porzucić skosy. Emerytka nie może mieć nade mną przewagi w figurze...A swoją drogą, że rozmiar S/M, przez nią deklarowany, jest dla mnie mało sexy.Bardziej podoba mi się M/L :PDo tego mój wzrost (lubię swoje 177cm i jakoś nie mam problemów z bieganiem na 10cm obcasach ;)), który już nawet teraz sprawia, że wyglądam jak rasowa tancerka tribalu...Krzywousty krasnoludek w postaci podstarzałej, niedojrzałej paniusi chyba będzie miał powody do zżerania paznokci z zazdrości, co nie? ;)2.) Zachwycić S.Niby to tylko jeden z byłych... Ale chcę, aby serducho mu zamarło na mój widok.Chcę go zachwycić.I zobaczyć błysk żalu w jego oczach... Że wolał emerytkę, a nie mnie.Taka zemsta rudzielców.Zawsze twierdziłam, że jestem wredna.Ostrzegam otwarcie.A to, że ktoś nie słucha ostrzeżeń......no cóż :P3.) Najważniejsze.Pewnie nie wiecie ale uwielbiam liczbę 3 i 9. Zawsze 3 i 9, nawet jeśli są na końcu, są dla mnie najważniejsze.Pokazać tym dwóm śmigającym na rolkach panom klasę. I też śmigać.Się w ogóle dowiedziałam, że ten przystojniejszy to brat mojego sąsiada... ;)Nigdy więcej czucia się jak słonica!NIGDYYY!...
(162). Motywacje dla Was! Moje Zdjęcia! ;)
( 2010-04-22 20:14:28 )
...Ktoś ma ochotę na batonik o tej godzinie? Wciąż macie ochotą na coś tłustego i niezdrowego? Bo ja już nie ;)Nigdy więcej tego!Skutki 73 kg: pepsi, pizza, obiad: 3 kotlety, ziemniaki krychane tłusto itd... , paczka chipsów, cukierki, drożdżówki, cukier do wszystiego,tłuszcz do wszystkiego, masa batonów, zupki chińskie,2 bułki białez tłustym serem na śniadanie i kolacje,soki,alkohol! - To wszystko w jeden dzień potrafiłam zjeść!Skutki 50 kg: 1.5 grahamki na śniadanie ze zdrowym obkładem, tylko woda kawa i herbata, lekkie obiady ale ogromne ;) , mała kolacja, owoce i masa warzyw! , czasami coś zakazanego ;), żadnego alkoholu ;)...
już się wzięłam :-D
( 2010-04-27 11:39:47 )
...śniadanko + lunch ok. 400 kclstepperek ok. -300 kclbilans do godz. 14 => na razie tylko 100 kcl na plusiezatem jestem na dobrej drodze, jak to piszecie wezmę się za siebie i zgubię te kclkopię się w ten tyłek, bo chcę wytopic zbędny tłuszczszkoda tylko, że obwód biustu nie równa się constans :-P...
54 sekundy
( 2010-05-04 10:22:07 )
...Tyle zabrakło do mojego wymarzonego wyniku!! Moj czas na wczprajszym Silesia Półmaratonie to 2:00:54!!! Dwie godziny nie pękły co prawda, ale za to jest życiówka i poprawa od zeszłego pólmaratonu (miesiąc temu) o ok 2 min:))) I tak jestem przeszczęśliwa!!! Wiem, że dałam z siebie wszystko i pierwszy raz "świadomie" pobieglam na wyścigu (tzn z pilnowaniem czasu na każdym kilometrze). Biegłam niemal równiutko przez obie polówki: piersze 10.5 km w 1h20sek, drugie w 1h34sek!Na trasie caly czas biegłam rowno i mocno (jak dla mnie;)) tempem ok 5:30 do 5:50 min/km, czyli zakładanym tempem, zeby złamac 2h. Dwa razy na punkatach z piciem przeszłam do marszu na kilka sekund, zeby dobrze napić się wody, bo mialam cale usta zaklejone żelem energetycznym. Niee umiem się jakoś napić z tych kubków na trasie biegnąc... Trasa cala była, jak na mój gust, nieźle pofałdowana, non stop łagodnie pod górę albo w dół. Niby te Katowice takie płaskie mały być, a wyszło nie całkiem.. Ewidentnie czułam na ostatnich bój w nogach w mięśniach czworogłowych!!! Podejrzewam, że przez te górki! Bolalo konkretnie, bo ciezko mi bylo przyspieszyc ostatnie 2-3 km nawet jak końcówka była lakko w dół! O dziś już nie wspomnę.. schodzenie po schodach - masakra:/// Energetycznie - po raz pierwszy nie zabrakło mi sił praktycznie do samej mety. Czy jednak opłacało się sporo (całkiem sporoo i niezdowo!) przez ostatnie dnie przed starem!Podsumowując..1. Cyferki:czas: 2:00:54hm-sce w kategorii kobiet K-20: 16 (na 35)m-sce wśród kobiet: 30 (na 75)m-sce open: 249 (na 374)Ogólnie to wydaje mi się, że całkiem nieźle jak na takiego klopsa;)2. Plusy:- życiówka- dałam z siebie tym razem naprawdę wszystko- nowa wiara w siebie i energia do dalszej pracy- bycie na fajowej imprezie- koszulka biegowa (po małych przeróbkach bedzie na treningi jak znalazł;))3. Minusy:- słaba rozgrzewka i nawadnianie- kilka odcisków (geniusz, ubrałam buty, w których nie biegałam od 5 miesięcy..)- ból czworogłowych straszny- ciągła świadomość, że trzeba kilka kg zrzucić, żeby było bardzo dobrze4. Fotorelacja;)Przebieranki przed starem.. (zapowiadało się na deszcz)  Na trasie. Kurtyna wodna na 14 kilometrze.Finisz. Na koniec próbuję tego gościa wyprzedzić, ale gość się spina (stąd ten ) się nie daje .Zgon na mecie. Plus mój najwierniejszy kibic.  Uff.. ale się rozpisałam;PP...