Nie zniknęłam ;)
( 2009-01-16 21:45:31 )
...Jestem, jestem... tylko chciałam nieco odczekać i sprawdzić, czy moje zasady i przykazania wciaż odchudzająco działają, no i czy w koncy zejde niżej niż już było. No i jest! 120.5 :) Już za chwileczkę, już za momencik zrobię radosne "pa pa" dwunastce z przodu!Widać, że organizmu nie da się oszukać, ale jak tylko zaczełam się trzymać ściśle wytycznych to zaraz efekt miłe :) No a póki co jest jak na samym początku, tylko kontrola jedzenia, jeszcze trzeba wrócić do ćwiczeń - jasne, że wrócę, nawet nieżle mi szło, choć patrząc na wyczyny niektórych z was, to może tak raczej skromnie - 4-5 razy w tygodniu po 30-45 min na orbitreku + 2x15 minut ciężarki, czyli tyle, na ile lekarz dał "receptę". Jeszcze u niego nie byłam, muszę przynajmniej ruszyć wagę, po co iść z tym samym...Poza tym mam nową motywację (taką zwykłą mobilizującą, nie górnolotne cele, które są niejako nagrodą za schudnięcie - bycie atrakcyjną, zdrowi itp.) - wcześniej znakomicie działała, czyli cotygodniowe tłumaczenie się przed obcym facetem :P Dziś mnie mobilizuje inna groźba. Na indywidualne regularne spotkania z dietetykiem szkoda mi trochę kasy, bo program edukacyjny przerobiliśmy, a samo ważenie za kilkadziesiąt dolców to zdeczka za dużo (testu przecież nie trzeba robić co tydzień - bo na test od czasu do czasu zamierzam się tam pojawiać). Mój mąż zaniepokojony, że waga nie leciała w dół, jak to było wcześniej, sugeruje bardzo konkretnie, abym wybrała się na spotkania grupowe, które prowadzi ten lekarz, ewentualnie jakieś inne (póki co wymigałam się, że szukam jakiś darmowych grup wsparcia...). Bardzo mi się ten pomysł nie podoba. Z jednej strony dobra okazja poznać nowych tubylców, bo w sumie nie za wiele ich wśród naszych znajomych, no i w dodatku byliby z okolicy, gdzie mieszkamy, ale... No właśnie ALE - zazwyczaj jest bardzo ciężko wejść w relację głebszą nić "how are you" i rozmowa o niczym, a ja nie cierpię rozmów o pogodzie, globalnym ociepleniu, a w towarzystwie osób odchudzający się i samym prawdopodobnie kobiet, o kosmetykach, ciuchach itp. NIE CHCĘ!!! Dlatego tu zadanie dla was :D No może przesadziłam - dla mnie przede wszystkim - pilnować się samemu, z pomocą w razie czego u was i w waszych pamiętnikach. Muszę pokazać, że ja wcale nie potrzebuje jakiś grup wsparcia :P Że sobie poradzę i bez tego, że w zasadzie taką grupę to już mam - na vitalii.Ups... ale się rozpisałam... Chyba czas kończyć i może jeszcze chwilę się zdrzemnąć. W dzień nie będzie okazji, wieczorem na wcześniejsze spanko nie ma co liczyć - przyjeżdża koleżanka na pogaduchy z noclegiem, więc na pewno się przeciągnie :D A my po pierwszym od mięsiaca brydżu, nieźle nam partnerzy zawakacjowali ;) Na szczęście już wróli, bo tęskno było, te wieczorne spotkania to swego rodzaju tradycja, choć jednocześnie test jedzeniowy dla mnie, żeby nie podjadać późnym wieczorem orzeszków czy jakiś innych drobiazgów.Ja to jestem gaduła! Poprzedni akapit też się rozrósł, coś czuje, że zamiast powrotu do wyrka trzeba troche gg i skypa zaliczyć, bo mnie rozniesie!...