9 marca 2010, 22:23
(List #1)
Witam! jakiś czas temu (kilka miesięcy) gdy sie obudzilem rano lekko sie ździwiłem bo nic nie słyszałem na jedno ucho, było one zapchane woskowina, kupiłem krople itd ogólnie sobie z tym poradził no tylko że w trakcie tego stanu zatkanego ucha towarzyszył mi oczopląs..nie działo się to bez przerwy ale co np kilkadziesiąt minut/kilka minut z czasem mi przeszło całkowicie, było to tak silne, że czułem się jakbym obracał się w koło na fotelu, złapanie równowagi było kompletnie niemożliwe prawie zawsze lądowałem na ziemi znaczy na podłodze..Wszystko fajnie bo przeszło ale dziś znowu mnie to spotkało, obudziłem się rano a tu cały pokój wiruje..jedyny sposób jaki znalazłem na to to z całej siły zacisnąć powieki i po chwili przechodzi, no i przeszło, następnie za 10 minut osłabiony po tym okropnym przeżyciu udałem się do wc, myje ręce a tu nagle jakby obraz mi sie w bok przesunął od razu usiadłem, myślałem że zwymiotuje, reszte dnia spedziłem w łóżku co chwile miewając ten oczopląs :/ w tej chwili też nie czuje sie najlepiej, w prawdzie obraz jest stabilny ale czuje się źle,boli mnie głowa, czuje takie minimalne wirowanie cały czas w głowie...wie ktoś od czego to mi sie zrobio?! jakby mi sie to stalo gdzies w miescie to nie wiem co bym zrobił ehh..nie jestem na pewno chory na grype ani nic wszystko idzie od ucha na 100% bo dziś miałem też minimlnie zatkane jakby...pamiętam że coś takiego miewałem też w wieku może 10 lat? tyle że było tylko raz i przechodziło no i koniec..pomocy :(